V. A. [1997] – Hip-Hopla

Na trzecią hiphopową nóżkę druga składanka S.P. Recordino. Wszystkie wybrzeża równo reprezentowane, choć ilościowo jeszcze wtedy nie było dużo składów / materiału. Bo przykładowo trzy kawałki się powtarzają z rok późniejszą składanką Phil-Hop Brumu.

Czas tzw. hip-hopolo (tysiąc płyt wątpliwej jakości miesięcznie) jeszcze wtedy nie nadszedł. Aczkolwiek polski Kriss Kross już wtedy zaistniał (i zapodał jeden z lepszych tekstów na płycie):

Lecz pomyślcie o tym, że będziemy duzi,
a wtedy nakładziemy wam po buzi.

😎

Całość na legalu do odsłuchu na kanale S.P. Records:

A przechodząc do nielegalu…

Pliki .mp3 128 kbit + okładka podjumana z Allegro. Lepszy rip poszukiwany. Dostarczył OFC fR.

https://ulozto.net/file/1y2cw1uTxV6r/


Na koniec postingu kolejna, tym razem moja ulubiona, grupa defaworyzowana… What can I say… I hate guys. I LOVE WOMEN!

Ulubione wokalistki to na wejściu pomijam, bo kto czyta bloga, ten wie. Na szczęście coraz częściej laski biorą się nie tylko za wokale, ale też instrumenty i robienie muzyki. Aczkolwiek do tzw. Zachodu trochę nam jeszcze brakuje:

Może rzeczy typu Transsmisja zwiększą podaż instrumentalistek do tzw. poziomu krytycznego (chcesz grać w zespole laskowym, to grasz, bo masz z kim).

Zresztą w porównaniu do czasów minionych (see jedyna Tekla z wiosełem w rękach):

To i tak jest spory postęp…

Oczywiście kwestia istotności bycia kobietą w sztuce jest dyskusyjna. Ale (nie tylko) w tym temacie, sensownie wypowiadała się przedstawicielka osób tzw. wielokrotnie wykluczonych (nie dość, że kobieta, to jeszcze bardzo lubiąca kobiety). Jak to było u Smitha? Best of both worlds?. 😉

Całość tu:


Zasmucony informacją o śmierci Jego Eminencji abp. Juliusza Paetza, chciałbym na koniec zaproponować Czytelniczkom i Czytelnikom chwilę zadumy na kruchością życia ludzkiego przy utworze znanego (niegdyś krakowskiego) artysty:

 

V. A. [1997] – Smak B.E.A.T. Records

Na drugi ogień idzie składanka, wydana przez Pomaton, jedna z pierwszych, prezentujących tzw. scenę warszafską. fR to miał otagowane jako: DJ 600V – Smak B.E.A.T. Records i w sumie to chyba faktycznie jest pierwsza płyta producencka Szejsetkilovolta (tu jako V.O.L.T.), poprzedzająca legendarną Produkcję – Hip Hop:

Na wikipedi info nt. udziału 600V w niniejszej składance is as follows:

produkcja utworów „Reprezentuję moich ludzi”, „Muzyka, blunty i słodycze”, „Osiedlowe akcje”, „Tak jak chcesz, „Dwukrotniecałkowiciewyczesany”, „Niemals atoppen”, „Dźwięk jest poza kontrolą”, „Sprawdź to”, „Słowo”, „Nie dla sławy i nie dla pieniędzy” i „1 Khz” oraz remiks utworów „Rymoholiko” i „Reprezentuję moich ludzi”

Czyli generalnie produkcja 100%.

No ale ostatecznie opisałem ją tak, jak na Discogsach.

Niestety, od strony tzw. kvality nie jest najlepiej. Wrzut fR-a to klasyczny składak plików z różnych źródeł, bo o różnym bitrate:

Jak widać, drugi kawałek był w 22 kHz i ultra low bitrejcie:

Pozwoliłem sobie ten plik zastąpić innym, podjebanym z YT:

Nie jest dużo lepiej, ale zawsze coś (oklice 128 kbit):

Lepszy rip by się bardzo przydał…

Pliki .mp3 (generalnie LQ) + okładka z Diskoksa. Poszukiwany rip bezstratny, albo przynajmniej lepsze mp3.

https://ulozto.net/file/779J2GQEkDzV/


Dziś czas na promocję kolejnej grupy defaworyzowanej. Tym razem Przyszłość Narodu, czyli młodzież…

Strach pomyśleć, co będzie tworzyć tzw. pokolenie post-Z / I czy jak ich tam zwać. Osobiście mam jednak pewne podejrzenia… 😦

V. A. [1996] – S.P. [CD]

Powiada Pismo: „proście, a będzie wam dane”. I faktycznie, zamówioną składankę Sławo Pietrzak Records w ekspresowym tempie dostarczył użytkownik o ksywie zaczynającej się na f a kończącej na R. 😉

Składanka zawiera jedne z pierwszych hiphopów w kraju, w tym takie klasyki jak „Upojenie” Czarnego Skrecza:

„Zakon Marii” Kolibra:

„Palenie” Wzgórza:

Czy „Czuję się lepiej” Trajalsów:

Wszystkich kasuje jednak Fankowe Dżelo z ponadczasowym utforem p. t. „Ogórek”, będącym nie tyle dissem na Liroja, co tzw. evergreenem w temacie (nie tylko) tzw. słoikostwa.

Pliki .flac + okładka z Discogsa. Deliverował fR.

https://en.webshare.cz/#/file/5il4a311Q1


Ostatnio promowałem jedną z grup defowaryzowanych w postaci osób nieheteronormatywnych. A dziś czas na kolejną, a mianowcie tzw. osoby starsze:

 

Nietypowe requesty

Elo, drodzy rodacy. Dziś post mocno nietypowy. Mianowicie nie planowałem nigdy (i dalej nie planuję) brania się za polskie hiphopy. Zwłaszcza, że potężne archiwum polskiego HH zalegało od lat na PEBie. Problem is, PEB ist tot i chyba już nie wróci (admin aresztowany i poddawany obecnie waterboardingowi). No więc stwierdziłem, że takie trzy „legendarne” składanki formacyjne dla polskiego HH, recenzowane jeszcze w dziadku Brumie, by można wrzucić. Bo ze zdziwieniem skonstatowałem, że nigdzie (torrenty, soulseek) ich nie ma.

Anyway…

Gdyby któraś Białaska lub któryś Białas miał którąś z poniższych składanek, to prosiemy (najlepiej flac albo chociaż HQ mp3).

Recenzje Zgredów wprawdzie generalnie miażdżące, ale oni wtedy nie mięli pojęcia, że to kiedyś będzie drugi po disco polo pod względem popularności gatunek w kraju. Więc trza im wybaczyć…

a) V. A. [1996] – S. P. flak już jest!

b) V. A. [1997] – Smak B.E.A.T. Records

c) V. A. [1997] – Hip-Hopla


Korzystając z bycia na wizji, Redakcja pragnie pogratulować ob. Iwonie Skwarek nagrania najpiękniejszej od dawna polskiej (?) piosenki o miłości:

Czytając wywiad w Wysokich Obcasach nie spodziewałem się, że rzeczy opisywane przez Iwonę zostaną żetakpowiem przetworzone artystycznie i znajdą się w utforze. Nice one, sista.

Iwona wprawdzie twierdzi, że ten kawałek jest nie tyle o miłości, co o strachu… Ale przecież miłość i strach są nierozerwalnie związane. Strach, że się zbłaźnisz. Strach, że to drugie nie czuje tego samego. Strach, że mu się odwidzi. Strach, że mu się coś stanie. No i last, but not least strach, że spotkanie ze stadem bydła w szalikach zakończy się dla was nas tragicznie, niezależnie od płci, wyglądu, opcji seksualnej, opcji szalikowej czy jakichkolwiek innych charakterystyk. 😦

Fascynujące jest, jak poważne mają nasi rodacy-katolicy problemy z miłością bliźniego, czy też miłością w ogóle. Czy to naprawdę takie trudne żeby np. kochać swoje dziecko bardziej niż samego siebie (bo w sumie czym innym jest obawa, „co ludzie powiedzą?”). Ze strony rodziców ludzi LGBT ciągle się powtarza fraza: „bo ja się o nią / niego boję”. Really?

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
[…]
byłbym niczym.
[…]
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
[…]
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Nie kumam też kwestii pojawiania się jakichś trollingowych czy homofobicznych komentarzy na profilach artystów. U mnie nic takiego nie występuje. And you know I love criticism:

Klipy sugerowane przez YT do powyższego:

There seems to be some pattern there, but I can not grasp it. 😦

.
.
.

Just kidding. If you watched any of these clips, I have sad (?) news for you

.
.
.

No dobra. Biere maczete, kastet i race i ide świętować.

Pudelsi [1996] – Viribus Unitis [CD]

Druga wyprzedana ostatnio na Serpencie rzecz to druga płyta Pudelsów, pierwsza z Maleńczukiem i pierwsza z nowym, czyli nie Dupąwym materiałem. Music Corner swego czasu to była potęga…

Jak ostatnio byłem na Coalsach, to sobie zrobiłem pierwszy od kilku lat spacer po okolicach tzw. krakowskiej Starówki 😉 . I widziałem, że ostatni Music Corner jeszcze na Placu Szczepańskim stoi. Gdzie te czasy, kiedy człowiek regularnie oblatywał z 5 (jak nie 10) sklepów muzycznych w okolicy Rynku, i zawsze parę ciekawych kaset i płyt znalazł…
Swoją drogą z Krakowa powoli robi się jebane Los Angeles, czyli możesz spędzić całe życie w Bel Air czy Brentwood i nigdy nie być w Skid Row czy innym Compton. I vice versa… Jak oglądałem tych wszystkich grubych Niemców czy innych Hiszpanów żrących i chlejących na Rynku, to mi się przypominał taki jeden stary film

Nobody should be asked to handle this trip.
Main Square is what the whole world would be doing Saturday night,
If the Nazis had won the War.

Osobiście pamiętam jeszcze praktycznie zupełnie pustą w nocy płytę Rynku i chowających się po bramach studentów, meneli i artystów. No ale było, minęło. Jak to Wieszcz pisał:

Daliśmy sobie siana ze Starówką. Człowiek musi kiedyś wydorośleć. Oni tam w kółko grali na fletach i chowali się po bramach ze strzykawkami. Zupełnie jak dzieci.

Aaanyway…

1) Mój repack releasu Surowego Taty. Pliki .flac + LQ skany okładki.

https://www.mediafire.com/?gnc7udm37km0cc9

2) Original primeshit quality rip by Surowy Tato ™. Plik ape + cue + log + HQ skany okładki.

https://en.webshare.cz/#/file/6gP1z42o1z


Nastrój blogera: