Homo Twist [1997] – Moniti Revan [CD]

ht3

Wczoraj była pierwsza, a dziś będzie ostatnia płyta Homo Twist.

Pliki .flac + HQ skany okładki i płyty. Wyrób domowy.

https://www.mediafire.com/file/aaymobq91e5vbnv/


A jak ten okres wspomina Maciek? Well…

Dostaliśmy propozycję wyjazdu do Stanów na kilka dni. Było to tak, że udało nam się zagrać kilka koncertów, szarpnęliśmy jakieś pieniądze za tę drugą płytę i zrobiło się fajnie. Lecimy do Stanów – ja, Artur Hajdasz i Olaf Deriglasoff. Miał to być jakiś pojedynczy koncert. Pojechaliśmy tam na pięć, może sześć dni. Lot był długi, więc większość Polaków zdążyła upierdolić się wódką. Wychodząc z samolotu, przestępowałem przez kompletnie pijanych ludzi. Jako grupa rzucaliśmy się w oczy. Byliśmy mocno wyszpanieni. Ja chodziłem wtedy w obroży, miałem buty z węża i tak dalej. Wyglądaliśmy jak rock band, nie? Na lotnisku Hajdasz pocałował czarną celniczkę w wewnętrzną stronę dłoni, co wzbudziło sensację. Były śmiechy, chichy, wszyscy pytali, czy jesteśmy zespołem rockowym. Wylądowaliśmy na miejscu, gdzie sytuacja była taka, że wszyscy wciągali koks. Pamiętam, że zagraliśmy na początek jedną gównianą sztukę w polskim klubie na Greenpoincie, gdzie przyszło pięć osób na krzyż. Potem mieliśmy jeszcze jeden koncert, ten, na który specjalnie przyjechaliśmy. Zaprosił nas słynny w Nowym Jorku klub CBGB. Klub ten okazał się norą, ale i tak było fajnie. Był to punkowy klub na obrzeżach Harlemu. Zagraliśmy koncert, na który przyszło trochę Polaków. Przyszli do garderoby i od razu wyciągnęli torebki z koksem i to był dobry koks. Nie kleszczył, wszyscy mieliśmy dobre humory, chodziliśmy uśmiechnięci. […] Pobujaliśmy, ale trzeba było wracać, więc wróciliśmy do kraju. Bardzo fajnie wspominałem ten wyjazd. Mimo iż było to tylko parę dni, to jednak musiałem to odchorować. Potem okazało się, że znowu jedziemy i to podobno na trzy tygodnie. Że niby jest zainteresowanie, że się spodobaliśmy, więc jedziemy.

homo6

homo7

Drugi wyjazd do USA uważasz za równie udany?

Od pierwszego wyjazdu upłynęło niedużo czasu, może ze dwa czy trzy miesiące. Był to środek lata. Chyba jakiś głupi lipiec. Musieliśmy czekać na koncerty. Nie mieliśmy pieniędzy. Było gorąco w chuj. Zjebała się klimatyzacja. Myśleliśmy, że tam zdechniemy. […] Weźmy pod uwagę, że byłem wtedy w Stanach przez trzy tygodnie. Przez cały ten czas mieszkałem u kogoś po kątach, kombinując jednocześnie smuga. [..] Tym razem już naprawdę dobrze się uzależniłem. Ludzie, u których mieszkałem, mieli mnie już serdecznie dość, zespół się pokłócił, a ja wciąż latałem za hermanem. Było chyba ze 100 stopni Fahrenheita. Po powrocie, po tych trzech tygodniach w USA, wróciłem z przeświadczeniem, że mają tam świetny towar, ale znowu byłem uzależniony i znowu musiałem odchorować.

[…]

Jak drugi wyjazd do Stanów wypadł pod względem zawodowym?

Średnio nam się udało. Zagraliśmy dwa czy trzy koncerty. Ledwo dawaliśmy radę związać koniec z końcem. Po powrocie do Polski odchorowałem swoje. A najlepsze jest to, że zagapiłem się i przypadkiem przewiozłem do kraju w kieszeni jeszcze gram tego smuga. Pamiętam, że za tym drugim razem, a to było jeszcze przed World Trade Center, wsławiliśmy się akcją palenia haszu w kiblu w samolocie. Już zaraz mieliśmy lądować, przelatywaliśmy akurat nad Manhattanem. Jak wyszliśmy z tego kibla, już po wypaleniu, okazało się, że stoi wielka kolejka ludzi (śmiech)! Teraz od razu zamknęliby nas do więzienia, ale wtedy to było jeszcze przed zamachem i ludzie byli bardziej tolerancyjni. Fajnie wspominam amerykańską przygodę, mimo że nie wszyscy członkowie zespołu stanęli na wysokości zadania. Nie miałem już sentymentu do tego składu. Zacząłem kombinować z Püdelsami.

homo8

Homo Twist [1994] – Cały ten seks [CD]

ht1

Dzisiaj i jutro udajemy się do CK miasta Krakowa, drodzy oglądacze. Znaczy kto się udaje, ten się udaje… 😉

Na Serpencie wyprzedało się / zostało zezłomowane kombo reedycji 1 i 3 płyty Homo Twista by Metal Mind. Więc warunki wrzutingu nablogowego ™ zostały spełnione.

Klasyka polskiego rocka, a i ja sobie tego nie raz słucham w aucie, stojąc w korku obok Dworku Białoprądnickiego. Polskie najtisy to był jednak niepowtarzalny czas – taki wybuch „energii społecznej” już się w tym kraju chyba nigdy nie powtórzy.

Coś Maciek strasznie szczupły na tych zdjęciach, chyba jakąś ostrą dietę wtedy stosował czy coś… 😉

Pierwsze wydanie by Music Corner. Pliki .flac + HQ skany okładki i płyty. Wyrób całkowicie własny.

https://www.mediafire.com/file/9q1fzzge7r2qv9i/


O kulisach powstania tej płyty (aktualnie nie)można poczytać u Mistrza Macieja.

Miałem basistę. Nazywał się Miarka Kowal. Żelazny rytm, żelazny sound, równy dźwięk, długie włosy, spodnie rureczki, hipis po całości! Hipis niczym z zespołu Jefferson Airplane. Ten jego basik, ta rączka na nim, wiesz… Zawsze ustawiał się w taki specyficzny sposób. W pewnym okresie był piękny. Grał bardzo równo i miałem go w Homo Twist na pierwszej płycie, ale się rozćpał. Zawsze lubił ćpać, a jak nie ćpał, to chlał – tak to z nim było, miał taki problem. Razem z perkusistą Grześkiem Schneiderem ćwiczyli w Dworku Białoprądnickim [Kraków – przyp. red.]. Spotykali się we dwóch i dopracowywali punktualność sekcji. Byli zajebistą sekcją. Wziąłem ich do Homo Twist w momencie, gdy oni byli już całkowicie zdegenerowani od alkoholu, a w zasadzie to Schneider od alkoholu, a Miarka od alkoholu i heroiny.

homo1

homo2

Schneider w latach 70. był niezwykle szanowanym perkusistą jazzowym, jazzrockowym na terenie Krakowa. Wszyscy chcieli z nim grać i on ze wszystkimi grał. Szybko się uczył i miał pierdolnięcie. Miał te swoje 110 kilogramów wagi, więc faktycznie miał swoją moc. Grzesiek kumplował się z Miarką, więc wziąłem ich razem do swojego bandu. Było to w momencie, kiedy Schneider był już bardzo ciężkim alkoholikiem. Trudno było się z nim umówić, a jak już się objawił, to wszędzie zostawiał puste flaszki. Dla odmiany Miarka ćpał, więc czasem jak miał towar albo ja miałem, to ćpaliśmy razem. I w pewnym momencie przyszła do mnie firma Tse-Tse i zadeklarowała, że chce, żebym nagrał płytę, bo wiedzą, że mam raczkującą kapelę Homo Twist. W związku z tym, że firma ta umówiła dla mnie studio, to wzięli nas do tego studia na nagrania. Później okazało się, że firma Tse-Tse to humbug, i jej właściciele, i też cała działalność zniknęła z powierzchni ziemi, ale ja już byłem w studiu, więc robiłem swoje, to jest – nagrywałem płytę. Przed studiem przeprowadzałem dosyć ostre próby, bo zależało mi na tym, żeby band był sprawny. Na rzecz nagrań zrezygnowaliśmy nawet z koncertów.

[…]

Jak przyszło do nagrywania, do wejścia do studia, to Miarka zaczął się nagle rozkładać. Zaczął coś opowiadać, że on już nie ma siły chodzić na ten bajzel po towar, że on już nie da rady robić prób. Zareagowałem dosyć nerwowo:

– Co ty mi się tu, kurwa, rozkładasz, jak ja mam pierwszy raz w życiu studio?!

Zamówiłem dla niego Cika z towarem i mówię do Miarki tak:

– Kurwa, dobra! Ile potrzebujesz dziennie centów, żeby być na czas, z basem i piecem w studiu gotowy do gry?

Nie łatwiej zmienić basistę?

Nie mogłem. Miarka nauczył mnie grać, więc miałem wobec niego dług wdzięczności. Przychodził do mnie, włączaliśmy metronom, siedzieliśmy, ćpaliśmy albo piliśmy i graliśmy. Schneider przychodził już na gotowe, a Miarka miał cierpliwość. Dużo mnie nauczył, bardzo dużo mi pokazał, więc miałem wobec niego absolutnie wielki dług. Wszystkie te basy, które są na pierwszej płycie, są tak specyficznie wybite, bo Miarka tak specyficznie grał. Bardzo ciekawy był z niego bassman. Ustaliłem sytuację amerykańską – Miarka będzie dostawał tyle towaru, ile potrzebuje, w tym przypadku pięć centów dziennie, i będzie dyspozycyjny. Zrobiliśmy tak. Zadzwoniłem do Cika, który był rozpędzony w produkcji, bo rozpoczął się już wówczas poważny handel. Te produkcje, które wtedy robił, to robił już dla forsy. Dzięki temu zaczął chodzić w lepszych ciuchach, ale nadal ćpał, więc jego ciało było w coraz gorszym stanie. Ciko stał się dla nas takim nadwornym dostawcą, dilerem, który przyjeżdżał do nas do studia i dostarczał, co trzeba. Studio należało notabene do zielonoświątkowców, ludzi rozmodlonych do granic możliwości, a my tymczasem nagrywaliśmy tam utwory takie jak Trzy kurwy świata pieniądza. Realizator łapał się za głowę.

homo3

Płyta Cały ten seks została wydana przez Music Corner Records, a nie wspomnianą przez ciebie firmę Tse-Tse. Jak do tego doszło?

Bas Miarki trzymaliśmy na miejscu, Ciko przynosił towar i jakoś to poszło. Miarka nagrał ze mną płytę, co nie trwało zbyt długo – może ze trzy dni razem z miksem. Później miałem już tego wszystkiego dość. Dodatkowo okazało się, że firmę Tse-Tse, która obiecała mi wydanie płyty, trafił szlag, więc wyszło na to, że nie mam kontrahenta i nie mam forsy, żeby zapłacić za studio. Firma Tse-Tse zdążyła się zdematerializować.

Jak duża była to kwota?

1000 złotych, czyli na tamte czasy dziesięć milionów.

Jak dalej potoczyły się twoje losy muzyczne? Co stało się z kolegami nagrywającymi z tobą Cały ten seks?

Po tej akcji Miarka całkowicie popadł, a ja nie miałem już na nic siły. Po nagraniu pierwszej płyty Homo Twist się rozpadł. Schneider odszedł, Miarkę wyjebałem. Grzesiek się rozpił, Miarka się rozćpał, a ja się, kurwa, załamałem (śmiech). Mimo to okazało się, że znalazł się ten Music Corner i wydajemy płytę. Moja małżonka Ewa zrobiła rysunkową okładkę, a w wytwórni powiedziałem, że studio kosztowało 1300 złotych, chociaż kosztowało 1000 złotych, i w ten sposób przytuliłem trzy stówy. Ukradłem je (śmiech). Poza rachunkiem to poszło. Byłem z siebie bardzo dumny, że wreszcie udało mi się zrobić jakiś wałek.

homo4

homo5

Był to czas, kiedy Homo Twist miało już pierwszą płytę na rynku, wydaną w wytwórni Music Corner Records. Z zespołu wyleciał basista Miarka, który poszedł się leczyć. Został Grzesiek Schneider, a na miejsce Miarki przyszedł Waldek Raźny – mistrz próby. Był to bassman, który świetnie się zapowiadał, który bardzo dużo ćwiczył, był mistrzem klangu słynnym z tego, że grał po dziesięć godzin dziennie. Instrumentalnie szybki i szalony. Jako basista pełen wariat. Miał funkowe uderzenie, więc zaczęli razem z Grześkiem ostro funkować. Podobało mi się to. Dawaliśmy na próbach czadu. Pasowało mi z Waldkiem, nie było źle, chociaż potem okazał się człowiekiem całkiem nieodpowiedzialnym i wyjebałem go z bandu. Tak czy owak – Raźny w przeciwieństwie do Schneidera przynajmniej nie był alkoholikiem.

[…]

Jednak muszę powiedzieć, że zarówno Schneider, jak i Waldek Raźny byli mistrzami próby. Graliśmy strasznie głośno, wyżywaliśmy się, wykańczając jednocześnie sąsiadów. Nikt nie czynił nam uwag, bo początek lat 90. był bardzo liberalnym czasem w Polsce. Wszyscy się cieszyli, że w ogóle wreszcie coś się dzieje. Nikt nie wzywał policji bez powodu. Robiliśmy te próby ze dwa lata.

A Masłowska narzekała w recenzji, że Maleńki niedostatecznie podkreśla w książce szkodliwość nałogów… 🙄

V. A. [1998] – Jedna rasa ludzka rasa [CD]

mpr2

Na koniec postingu ™ ostatni (?) towar od Hermesa – „Muzyka przeciwko rasizmowi” cz. 2.

TOC:

  1. Blade Loki – Manifest
  2. Chumbawamba – Nazi
  3. Transmisja – Operacja Radykacja
  4. Karate Musiq – (Bój Się Go Bo On Jest) Inny
  5. Sweet Noise – Ghetto
  6. Kury – Kibolski
  7. Kuba Sienkiewicz – Od Morza Do Morza
  8. Lech Janerka – Łysina Lenina
  9. Łysina Lenina – Wieża Babel
  10. Trebunie Tutki – Pamięci Boba (Nasze Reggae)
  11. WRS Band – Wykopmy Rasizm Ze Stadionów
  12. Zion Train – Babilon’s Burning
  13. Chudoba – Hej Rupuni
  14. Vespa – KNS
  15. Rangers – I Like To Believe In Something
  16. Illusion – Keff
  17. Falarek – F.B.
  18. Something Like Elvis – Holy Wars
  19. Alians – Miód Na Zębach
  20. Liroy – Artur – Epilog

r_mpr2

Pliki .flac + HQ skan frontu okładki. Dostarczył Hermes – wielkie dzięki!

https://en.webshare.cz/#/file/DNVZdq8VQX


Bonus: bardzo ciekawy wywiad z Ziutem Gralakiem z ostatniego Dwutygodnika, w temacie jego książki wspomnieniowej (szkoda że już chyba totalnie nie do nabycia – nawet na Allegro nie ma), Tie Breaka, Graala, YeShe i co tam jeszcze.

V. A. [1998] – Muzyka przeciwko rasizmowi [CD]

mpr1

Dziś drugi towar od wujka Hermesa and yet another Qqryq release. Powrót w czasie do słodkich najtisów, kiedy to myśleliśmy, że jeszcze tylko kilka lat, i będzie tutaj normalny kraj. Niestety nie mieliśmy wtedy jeszcze pojęcia, co to jest „polska norma”. I dlaczego Mojżesz prowadził swój Naród Wybrany do Ojczyzny przez 30 lat…

TOC:

  1. Pidżama Porno – Antifa (The Same Gang)
  2. Pudelsi – Oto
  3. Kazik Na Żywo – Nie Ma Litości
  4. Schizma – Zbyt Długo
  5. Big Cyc – Strzeż Się Tych Palantów
  6. Quo Vadis – Nie Każdy
  7. T.Love – Przemoc (Ogolone Kobiety ’91)
  8. Starzy Singers – Wszystkiego Najlepszego
  9. Janusz Reichel – Jasiek Malarz Pokojowy
  10. Dezerter – Budujesz Faszyzm Przez Nietolerancję
  11. Homo Twist – Krew Na Butach
  12. Post Regiment – Wychowanie
  13. Apatia – Uprzedzenia
  14. 2Tm2,3 – Kto Nas Odłączy Od Miłości Boga
  15. Tomahawk – I Tylko Jedno Wiem
  16. Armia – Inaczej Niż Zwykle
  17. Fauna – Fatamorgany
  18. Anal C.U.T. – The Testimony: A Corpse In The Muds Of Ostia
  19. Kult – Psalm 151

Szydercze pozdrowienia / brak pozdrowień dla zespołu Świetliki, który jako jedyny odmówił wzięcia udziału w wydarzeniu, bo „zespół z zasady się nie angażuje” i „mu się antyfaszyzm kojarzy z lewactwem”. Nonkonformizm to generalnie fajna sprawa, tylko czasem można wyjść na idiotów.

– Tu Niezależna Telewizja Piraci.
– Niezależna od kogo?
– To zależy.

😉

r_mpr1

Pliki .flac + HQ skany okładki i płyty. Dostarczył kol. Hermes.

https://en.webshare.cz/#/file/1gC4KPSLoJ


Bonus: bardzo smutny ale bardzo ciekawy wywiad z Pawłem „Konjo” Konnakiem z wczorajszego Newsweeka, w temacie „czy istnieje życie po piciu”.

V. A. [1993] – Jarocin ’93 [CD]

Dziś coś, czego żodyn z wos sie nie spodziewoł. Żodyn. Czyli totalny biały kruk.

Dostarczona przez tow. Hermesa składanka nagrań live z Jarocina ’93.

Z kapel obecnych na blogu jest m. in. Futurobnia, Paraphrenia czy Geisha Goner.

Po więcej czerstwych produktów tego typu zapraszam na Czerstwą Stronę Hermesa na FB.

Pliki .flac + HQ skany okładki. Dostarczył Hermes, wielkie dzięki!

https://en.webshare.cz/#/file/y7Jq7zTQIl