2021 w polskich płytach – większa połowa

Ten rok jeśli chodzi o polską muzę był so far katastrofalny. Kowid kowidem, ale widać, że fala na której surfowało Lado ABC (a może ją wygenerowało?) czy Instant Classic (aczkolwiek nie oszukujmy się, najlepsze płyty to tam wydało Milieu L’Acéphale) już opadła.

Intensywnie słuchałem jednej płyty, a mniej intensywnie jeszcze jednej. Nawet środowisko traperskie hasn’t delivered (Nath i Szafi chyba matury pisali czy coś, także może się tylko przyczaili). No i z rzeczy „nowych” Endless Canvas ciągle dużo słuchałem, ale to wyszło w zeszłym roku.


1) polska płyta półrocza – złoty medal:

Titanic Sea Moon – Live at NaSiAnno

Co tu napisać, żeby się nie powtarzać i żeby znajomi blogerzy się nie obrazili?

Za:

  • Jest coraz lepiej, czyli jest to coraz bardziej spójne. A może duża spójność to jednak problem?
  • Perkusista bardzo zdolny, okazuje się że akurat tego perkusisty przez te minione kilkanaście lat brakowało na tzw. rynku.
  • Te „mechaniczne” wokale wcześniej mnie trochę irytowały („kiedy będziecie coś śpiewać?”), ale jednak coraz lepiej działają. Aczkolwiek mogliby jednak coś śpiewać…

Przeciw:

  • Niecałe 40 minut? Chłopaki Panowie z Kultu są co najmniej 40 lat starsi a dalej mogą przez 4 godziny. Chyba że to kwestia dostępu do lepszego koksu…
  • Realny zasięg „polskiego gitarowego indie” chyba widać po liczbie klientów na Bandcampie. 13 sprzedanych sztuk na 36 mln ludności. Dla porównania można sobie sprawdzić ile na samym BC sprzedaje Shabaka Hutchings czy nasza Hania Rani. Ale w ich przypadku klienci pochodzą z tzw. rynków rozwiniętych.

2) polska płyta półrocza – srebrny medal

Morświn – Rewolucjaaa

Morświn czyli generalnie trio Tekiel – Owczarek – Świetlicki. Cóż mogę powiedzieć ponad to, że podobało mi się dużo bardziej niż płyta janerkowa czy ostatnia Świetlików?

Za:

  • Muzycznie jak na ograniczone instrumentarium to jest bardzo ciekawie.
  • Tekstowo jest to taki trochę nowy (bo stary) Świetlicki. Bo o ile w opisach wojowniczych feministek Marcin Ś. to prężny, młody, wpływowy, zmanspreadingowany filar patryjarchatu, to na tej płycie wypowiada się jakiś inny Świetlicki. Czyli stary, wprawdzie może jeszcze nie skończony, ale chyba nieco zmęczony, delikatny, liryczny, wrażliwy i żetakpowiem niedzisiejszy podmiot liryczny.
    • „Mowa nienawiści” jest jednym z najlepszych „protest-songów antypisowskich” (żebysz to tylko o PiS chodziło, ach żebysz), pozbawionym jednakże jakiejkolwiej agresji czy wyższości. I wierszem jednocześnie zabawnym oraz bardzo smutnym.
    • „Stary skończony” jest chyba jedynym „agresywnym” kawałkiem na płycie. Ale pełna zgoda z autorem tekstu, że jabłko tzw. „nowej lewicy” padło niedaleko od drzewa „prawdziwych Polaków” oraz Pryszczatych socrealistów, stojących na straży Jedynie Słusznej i Nieuchronnej Historycznie Doktryny.
    • „RB” to o ile się nie mylę jedyne jak dotąd epitafium dla Roberta. A podobno był „osią Sceny”. To gdzie są ci wszyscy inni artyści z tej Sceny, „kontynuujący spuściznę” RoBa? A może nie było i nie ma żadnej Sceny?
    • „Tyk tyk” czyli powiedzmy taka wolniejsza Kopara. Fajnie, że tekst można odbierać zarówno indywidualnie (starość człowieka) jak i zbiorowo (koniec ludzkości).
    • „Polska 9” to prawdziwy hit. Mimo „minimalistycznego” tekstu. Jak se tak jeżdzę na rowerze po Małopolsce i okolicach i podziwiam ten nasz kraj wspaniały, z coraz piękniejszymi obejściami, uzbrojonymi w najnowocześniejsze SUV-y (niedługo pewnie elektryczne), utujone i osolarowane, to… Mi się od razu Lec przypomina, z jego „Czy jeżeli ludzożerca je widelcem i nożem – to postęp?”.
    • „Rewolucja” czyli coś dla młodych / kobiet, którym się wydaje, że Nowy Lepszy Świat jest dosłownie za zakrętem. I że wprawdzie staruchom się nie udało, ale „nam się na pewno uda”.

Przeciw:

  • Jakby nie „Rewolucja”, to płyta by miała 25 minut… Trzygodzinna „Sromota” to była przesada, ale pół godziny to przesada w drugą stronę.

3) polska płyta półrocza – brązowy medal

Nie przyznano, aczkolwiek parę razy przesłuchałem nową płytę by Bart Magneto.

Nie jest to moje, ale jako prosty cham muzyczny chylę czoła, serdecznie pozdrawiam i czekam na jakiś pop z Partnerką.


Looking forward to: płyta Shyness!, epka Coals, czwarta płyta Polpo Motel. Drugiej płyty Rosy Vertov:

jeszcze nie kupiłem, bo jestem ostatnio na mobilnym i muszę oszczędzać transfer na pornosy Wielkie Polskie Dziecięce Krucjaty Fejsowe.


Autopromocja:

Polski Punk na Zbędniku

Proletaryat [1993] – Czarne szeregi [CD]

szeregi

Dziś jednorazowy resurfejs. Na Serpencie wyprzedała się kolejna, trzecia (i najlepsza?) płyta Proletariatu. Pewnie Metal Mind to kiedyś wznowi, ale na razie bierzta i ściągajta (normalni ludzie mają od dawna z filelandu albo legalsajta).

Wydane w 1993 r. a niezmiennie w tym kraju aktualne. Mega śmieszne, że opisywany kilka lat temu podział polskiego kościoła na „dobry łagiewnicki” i „zły toruński” okazał się totalną ściemą. Bo przecież przedstawiciele tego drugiego okazali się takimi samymi kutasami (wyciąganie pieniędzy od zahukanych staruszków / państwa polskiego) jak przedstawicie tego pierwszego (to samo co wcześniej + krycie pefofilii + zasłanianie się autorytetem św. JP2). Ojciec Tadeusz przynajmniej sobie chłopaka z Włoch nie przywiózł… Not that there’s something wrong with that, per se… 😉

Ja tam się zgadzam w ocenie polskiego kościoła z ś.p. Marcinem Królem – najbardziej przereklamowany jeśli chodzi o wpływ na rzeczywistość i ludzi podmiot w Polsce. A że w niektórych regionach ludzie dalej chodzą w niedzielę do kościoła? No na pochody pierwszomajowe też chodzili, dopóki zakładali, że trzeba chodzić…

1) Oryginalne wydanie z 1993 r. by ESKA Records. Pliki .mp3 320 kbit + okładka z netu. Jakby kto miał we flaku, to prosiemy.

https://ulozto.net/file/Ci8vlmjTILW9/

Jak to na ogół w przypadku pierwszych wydań bywa, dynamic range dużo lepszy (DR12).

2) Reedycja z 2004 r. by Metal Mind. Pliki .flac + okładka z netu.

https://en.webshare.cz/#/file/nIo6WovsJn

Jak to z MM bywa, dynamic range nie najlepszy (DR7).


Bonus:

1) Soundrive kontynuuje serię artykułów „10 projektów z Polski, które powinniście znać”

2) Ten rok jeśli chodzi o polskie wydawnictwa jest tragiczny. Ale może po wakacjach się coś ruszy. In women we trust:

Electric Rudeboyz [2001] – Nie ma lekko

ers2

Dzisiaj drugi singiel by ER.

Pliki .mp3 VBR okolice 180 kbit. Poszukiwany lepszy / bezstratny rip. Dostarczył stryjaszek fR.

https://ulozto.net/file/q959NxBYburN/

Electric Rudeboyz [2001] – Znowu lato

ers1

Dziś i jutro coś w sam raz na weekend. Czyli elektro. A konkretnie singiel Elektrycznych Rudbojsów promujący ich jedyny album.

Pliki .mp3 VBR okolice 220 kbit. Poszukiwany lepszy / bezstratny rip. Dostarczył wujaszek fR.

https://ulozto.net/file/BLIl8zkBX3FG/

V. A. [1997] – Smak B.E.A.T. Records [CD]

Ostatnio kończyłem posting majowy, dziś postaram się skończyć czerwcowy.

Update wcześniejszego relasu, czyli składanka, wydana przez Pomaton, jedna z pierwszych, prezentujących tzw. scenę warszafską. Oraz pierwsza płyta producencka Szejsetkilovolta (tu jako V.O.L.T.), poprzedzająca legendarną Produkcję – Hip Hop.

Na wikipedi info nt. udziału 600V w niniejszej składance is as follows:

produkcja utworów „Reprezentuję moich ludzi”, „Muzyka, blunty i słodycze”, „Osiedlowe akcje”, „Tak jak chcesz, „Dwukrotniecałkowiciewyczesany”, „Niemals atoppen”, „Dźwięk jest poza kontrolą”, „Sprawdź to”, „Słowo”, „Nie dla sławy i nie dla pieniędzy” i „1 Khz” oraz remiks utworów „Rymoholiko” i „Reprezentuję moich ludzi”

Czyli generalnie produkcja 100%.

No ale ostatecznie opisałem ją tak, jak na Discogsach.

Pliki .flac + okładunia z netu. Dostarczył anonimowy dostarczyciel flaków. 😉

https://en.webshare.cz/#/file/MkeYr1QDuN


Bonus – dwa razy tzw. good read: