Raport końcowy

Aaand that’s praktycznie yt na ten rok. 🙂
Jeszcze może coś dorzucę w późniejszym terminie, bo przez święta coś tam się wyprzedało. No i może jakieś requesty wpłyną…

Wystartowałem już z kolejnym etapem Dobrej Zmiany: są już nowe linki do debiutów PRL i Positive Vibration, reszta sukcesywnie się pojawi.
Generalnie, w przypadku MC, LP i SP to będą te same pliki, co poprzednio (bez odszumiania, nie obcinane, bez dzielenia na osobne pliki-utfory), jedynie renamowane, retagowane i z dodanymi playlistami w .cue. Jakby ktoś nie chciał ponownie ciągnąć gigabajtów danych, to mogę w przyszłości wrzucić paczkę z samymi plikami .cue. Wystarczy dla danego materiału nazwać pliki „01. Strona A.flac” i „02. Strona B.flac”, dodać odpowiednią playlistę w .cue i gotowe – można jaktosięmówi przełanczać utfory.
CD ripy będą natomiast w większości nowe, czyli zrobione w trybie „Secure”.
Ujednolicę też nazwy archiwów i tytuły postów, bo część ludzi nie ogarnia kategorii, i nie wie, czy coś jest LP-ripem, czy CD-ripem.
No i na koniec dorobię centralny spis WSZYSTKIEGO.

Chyba muszę się zwrócić do Ministerstwa Kultury i Dziewictwa Intelektualnego o dotację na sfinansowanie działań na rzecz archiwizacji kultury polskiej w obliczu nadchodzącej islamizacji i/lub genderowego holokaustu. 😦

Udanego 2017 roku, drodzy oglądacze. Cieszcie się życiem we wspaniałym kraju, w którym (jak to mawiają Rosjanie o swoim), w ciągu pieciu lat może się zmienić wszystko, ale w ciągu stu – nic…




A w sumie to od czasów preinternetowych globalnie chyba jednak niewiele się zmieniło:




2016 w polskich płytach

Najpierw pozycje medalowe, potem cała reszta.


1) Kristen – Las

Powrót Mechagodzilli. Jak pisałem w zeszłym roku, poprzednia płyta nie ruszyła mnie zupełnie. Z pewną taką nieśmiałością odpaliłem nową, i jak weszło to:

I was like:

Wreszcie coś dla dyskomułów a nie jakieś gitarowe drony. 😎
A poważnie, to od tej całej fali minimalistyczno-transowo-krautrockowej, która zalała w zeszłym roku polski niezal, Kristen odstaje tym, co zawsze, czyli swoją specyficznością (czytaj: jest to inne niż reszta tłuszczy) oraz jakością pomysłów (czytaj: coś się jednak dzieje). Chociaż Piotrek Lewandowski uważa inaczej.

Z dwóch zeszłorocznych płyt z udziałem Łukasza Rychlickiego, ta podoba mi się zdecydowanie bardziej. Super, że Michał Biela zaczął pisać i śpiewać po polsku, szkoda że z takiej akurat okazji. 😦

Najlepsze utfory: 1, 2, 5.

Jak zawsze, czekam co będzie dalej. Oby nie więcej minimalu…

Wywiad z Łukaszem (VM)
Wywiad z Michałem (GW)

2) Mordy – Homosucker

Najbardziej niedoceniony materiał roku. Wszyscy grają minimal, a Waliza & Co. postanowili grać energetycznego, zakręconego, wrzaskliwego (choć momentami dla odmiany nieco koledżowego) roka. Saluto. Oldoł nobody gave a fuck, patrząc po podsumowaniach rocku… 😥

Od chuja rzeczy mi się tutaj podoba: energia, ciągłe zmiany tempa i nastroju (taki Homo Stator to w sumie kilka różnych motywów, tworzących zajebistą całość), bębny Barta Adamczaka, wrzaski Izy Sawickiej, używanie polskiego i angielskiego practically na zmianę all the time…
Ciekawy przykład długowiecznego zespołu, który miał już swój sound, potem odszedł Dymiter, i… po paru płytach goście znowu mają swój sound. Trujmiejska Scena Alternatywna lives. Rock nie umar / wypierdalać z minimalem!
BTW, co oni tam łykają w tym Trójmieście, że im tak wesoło? Jak nie Apteka, to Ścianka albo inne Gówno.

Autor pisze nieniejszą recenzję, delikatnie nucąc razem z zespołem „Bitches, Cold-Hearted Bitches! They Wanna Rip Your Heart Out!”.

Szkoda, że na YT jest tylko „Lost it All”, czyli chyba najsłabszy kawałek na płycie. Coś wydawca chyba nie skumał czaczy…

Najlepsze utfory – jeszcze ciągle obsłuchuję, ale mam jak z kobietami: the faster & louder, the better. Jak ktoś chce się rozprawiczyć z tym materiałem, to polecam Homo Stator.

3) Fisz Emade Tworzywo – Drony


Już Mamut był niezły, ale Drony to skok jakościowy. Z jednej strony rozbudowanie najbardziej klimatycznych momentów Mamuta (Ślady), z drugiej bardzo dobre i czasem mocno nietypowe w Bolandzie teksty Bartka (vide wariacja nt. „Gość w dom – Bóg w dom” w Skąd przybywasz?), z trzeciej super podkłady eMADe… No i w efekcie chłopaki dorobili się (chyba?) swojego soundu. Trip-hop? Moar like atmospheric-soul… Czyli w sumie ich też ukąsił minimal / trans. 😕

Ubawiła mnie niezwykle recenzja tej płyty na Porcysiu. Kompletny brak kumacji i typowa dla młodzieży szydera oraz przerzucanie się nazwami kultowych bendów, kryjące totalny brak treści.

Bracia Waglewscy od jakiegoś czasu próbują odżegnać się od hip-hopu

„Depeche Mode od jakiegoś czasu próbują się odżegnać od New Romantic”. No coś w tym jest…

Fisz już powoli daje sobie zupełnie spokój z rapowaniem, może flow już nie to samo co za młodzieńczych lat

Ty się lepiej martw o swój własny flow, honey… 🙄

Dowiaduję się, że to album przeznaczony dla wrażliwców dobiegających czterdziestki.

Triggered.

Co prawda jestem sporo młodsza, w dodatku nie uważam się za specjalnie wyrachowaną osobę, niemniej jednak nie przemawiają do mnie teksty, które zasadniczo jak pastuch krowie na rowie usiłują przekonać mnie, w jakim strasznym, kapitalistycznym państwie żyję.

Może sprawdź sobie najpierw skarbie słowo „wyrachowany” w słowniku (może chodziło o „niedoruchany”?). Mega zabawne, że przedstawiciel(ka) pokolenia nomen omen dronów, uzależnionych od feja, ajfona, miejskiego rowera oraz elastycznych aczkolwiek kreatywnych form zatrudnienia (nie żeby starsi byli lepsi, but!), z tekstów Fisza o dehumanizacji współczesnej pożal się boże cywilizacji wyłapała jedynie linijkę o bzykaniu (pieniądza). Freudian slip much?

No dobra, dosyć tego szowinizmu. W sumie jak to na Porcysie. Czytam jakąś śmiechową recenzję, myślę „Ja pierdolę, ile ty człowieku masz lat, żeby być aż tak pretensjonalnym?”, po czym dochodzę 😀 do stwierdzenia „jak wszyscy pamiętamy z czasów gimnazjalnych…”, aaand…

Tyle, że w bardziej szacownych portalach nie jest w sumie dużo lepiej… 😦

Anyway, najlepsze utfory:

Kręte drogi
Skąd przybywasz?
Sarny (ale ta końcówka melodeklamowana to był słaby pomysł jednak)

4) Hubert Zemler – Pupation Of Dissonance

Jak już grać minimal, to tak, żeby się słuchacz nie posrał z nudów…
I może nie będę więcej pisał, oddając głos ludziom, którzy na napisanie jednej recenzji poświęcają 2 tygodnie studiów literaturowych: 😯

Recenzja Bartka Nowickiego (DT)
Recenzja Krzysztofa Wójcika (PU)

Najlepszy utwór: album dobrze wchodzi w całości.


Reszta zawodników w kolejności automagicznej:

An On Bast x3



Anka wydała 3 materiały w zeszłym roku, najbardziej mi się podoba ostatnia epka. A już za miesiąc wychodzi nowy album. Jak to w Rajchu Wielkopolsce… Pracować wypada nawet na urlopie…
Super, że większość materiałów jest wreszcie do kupienia na Bandcampie, szkoda że nie ma osobnych tańszych wersji w PLN dla polaków-cebulaków (tak czasem robi m. in. Instant Classic ze swoimi zespołami). 10 euro to jednak jest kilka flaszek…

ARRM – ARRM


Śląscy metale grają gitarowy minimal.

Duży Jack – Uczucia

Miała być czwarta płyta Starych Singers, a wyszedł średnio ciekawy łomot. Kryzysu w Lado cz. 1 (patrz niżej).
Jedynie jak dochodzą 😳 Candi & Gośka to robi się much better:

Gaba Kulka – Kruche

Bardzo przepraszam, ale ani kompozycyjnie ani wykonawczo mnie to nie porywa. Kryzysu w (okolicach) Lado cz. 2.

George Dorn Screams – Spacja kosmiczna

Tekstowo wolałem jak Magda śpiewała po angielsku, żetakpowiem. Ale robią swoje od X lat i okazało się, że jednak nie są zespołem Kuby Ziołka…

Hey – Błysk


Gorszy sort nadaje. Kaśka się uspołeczniła i upolityczniła, co zaowocowało fajnymi, innymi tekstami. Mniej o miłości, więcej o śmierci i Polsce. Muzycznie, to głosy o current-Heju jako kontynuacji projektu Nosowska nie są jednak całkowicie pozbawione racji… Ale może to tylko moje odchylenie banachalistyczne.

Innercity Ensemble – III



Trzeci materiał mniej mnie rusza niż poprzedni. Marcin Marchwiński ma podobnie. Ale koncertowo bardzo polecam.

Wywiad z p. Dżejkobem Ziolkiem odnośnie IE (VM)

Jachna, Mazurkiewicz, Buhl – Dźwięki ukryte

Minimal impro-dżezowy.

LAM – LAM

Minimal impro-elektroniczno-klarnetowy.

Lonker See – Split Image

Minimal głośny, lecz jednocześnie klimatyczny. Również dowód, że na bloga protoMarcina wchodzę nie tylko po to, żeby oglądać gołe baby…

Lotto – Elite Feline

Absolutny szczyt hardcorowego minimalu. 😦

Płyta roku?

Short answer: No.
Long answer: Fuck, no!

Ja bardzo wszystkich państwa przepraszam, ale dla mnie to jest swego rodzaju Yin do chorego Yang w postaci napierdalania 20-minutowych solówek przez Steve Vaia i innych tego typu wirtuozów. W obu przypadkach pojawia się niestety element „Kurwa, Marian – ale zajebiście gramy!!!” Ja rozumiem, że muzykom można sprawiać satysfakcję granie przez 30 minut jednego dźwięku, ale nie bardzo rozumiem, po co ja miałbym tego słuchać.

Sytuacji nie poprawiają recenzencji, tasując się niczym międzywojenna pensjonarka „Trędowatą”:

Do powtarzającego się w nieskończoność wzorca wkradają się ledwo zauważalne przesunięcia fazowe i molekularne permutacje: dźwięki są dodawane lub odejmowane, wydłużane lub skracane, natężane lub wyciszane. Wszystko to podporządkowane jest jednak niezmiennej, hipnotycznej pulsacji. Intrygujący efekt końcowy przypomina więc trochę skrzyżowanie minimalistycznego free improv The Necks lub AMM z brzmieniem pustynnego rocka puszczonego na zwolnionych obrotach.

Molekularne kurwa permutacje?

Propo „pustynnego rocka”, to wolę go jednak puszczać na normalnych obrotach:

Koncert na Offie był słuchalny w połowie, tzn. podczas pierwszego numeru, który się jakoś rozwijał i kulminował. Przy drugim stwierdziłem że mi wystarczy i poszedłem się powiesić na klopsztandze.
Najśmieszniejsze IMO jest to, że chłopakom takie coś po prostu wyszło w graniu, i… nagle wszyscy recenzenci się spuszczają. A następna płyta może być zupełnie inna i wtedy być może pojawią się oburzone głosy, że zdradzili minimal i przesunięcia fazowe…

A tak wogle to Rafał Kwaśniewski śpiewał o tej płycie fchuj lat temu:

Jak to pisał pan Andrzej z Beskidu Niskiego: „Przy takiej muzyce można tylko brać heroinę”. 😦

OFC I still love them as fellow human beings…

Wywiad z Łukaszem (VM)

c.d. rantu poniżej, gdzie będę roastował minimal as a whole, konfrontując go z PJ Harvey.

Pictorial Candi – Forever Till You Die

😮

Candi się marnuje w tym klimacie, zwłaszcza intelektualnym. Zakręcony, oryginalny elektro-pop, opowiadający śmieszno-smutne historie? Klimatyczne teledyski, penetrujące mroczne i wilgotne zakamarki kobiecej seksualności? Totalny brak spiny wykonawczej (czy jestesmy wystarczająco zajebiści wykonawczo / co znajomi ze szkoły muzycznej powiedzą)?

No nie widzę tego za bardzo w kraju ziemniaka, spożywanego zarówno w formie stałej, jak płynnej…

Trzecia płyta jest chyba najbardziej popowa z dotychczasowych, ale że u nas „pop” to Beata i Bajm oraz Maryla i Zenon, to może należałoby jednek rozważyć granie minimalu… 😦

Osobiście, od czasu gdy ujrzałem promieniującą dziewczęcym seksapilem Magdę ten zespół w palących promieniach śląskiego słońca, things will never be the same again (jak śpiewała Mel C).

Wacław Zimpel – Lines

Minimal postrokowo-klarnetowy.

OK, ale nie wszyscy się jarają, Piotrek Lewandowski zwalcza nowe wcielenie Wacława niczym Jarek prezesa Rzeplińskiego…

Wywiad z Wackiem (DT)

Zamilska – Undone

Zero minimalu, 100% muzycznego dżihadu. Pisałem już o tej płycie w zeszłym roku.

Wywiad z Natą (Onet)
Wywiad z Natą (Obcasy)

Suplement do podsumowania


Lado A, czyli co mi się podobało w zeszłym roku

1) Instant Classic, czyli powrót stolicy do Krakowa

Arek i Maciek zgromadzili w swojej nomen omen stajni naważniejsze obecnie zespoły. TAKI wall robi kurwa wrażenie. Fakt, że sporo minimalu, 😦 ale to nie wina wydawcy, że nie wszyscy chcą grać jak Kaseciarz albo Fertile Hump…

A że nie było by to wszystko możliwe bez dużej dozy szczęscia / przypadku (oraz ostrego zapierdolu), to można sobie przeczytać tutaj:

ic01
ic01
ic01

Wniosek z lektury jest chociażby taki, że jak zespół z jakiegoś tam totalnego terra incognita chce na siebie zwrócić uwagę białych ludzi, to jednak powinien próbować opakować płytę np. w odchody wilka bieszczadzkiego or sth. Nice.

W każdym razie salutacje i życzenia, żeby się nie skończyło jak z Music Cornerem 20 lat temu. Tylko tak:

One Label to rule them all, One Label to find them,
One Label to bring them all and in the darkness bind them
In the Land of Galizien where the Benzopyrene lie.

😉

2) Niektóre rzeczy, które innym (np. Bartkowi Nowickiemu) się nie podobały.

Przykładowo to, że polscy muzycy zajmują się głównie robieniem muzyki, a nie walką z Babilonem, jak w latach 80-tych.

Jak również to, że wychodzi tak dużo materiałów, nieraz dyskusyjnej jakości. Wolę to od sytuacji, gdy młody szczyl na gitarę odkładał 20 lat, a najbliższy sensowny sklep z instrumentami muzycznymi był w Berlinie Zachodnim.

Oczywiście, jeśli suweren tak sobie zażyczy, to wszystko to znowu przed nami, ale na razie dajmy sobie luz.


3) Uzdolniona skrzypaczka takiego jednego krakowskiego zespołu

Ale o tym nie będę pisał, bo to nie jest plotkarski blog… 😳


Lado B, czyli co mi się nie podobało w zeszłym roku

1) Minimalez uber alles

Doceniam i chylę czoła przed urokami minimalu, ale co za dużo, to kurwa niezdrowo.

Pisały już o tym takie tuzy polskieg blogginu dziennikarstwa jak Bartek Chaciński, Bartek Nowicki czy Artur Szarecki.

Chociaż co do tego ostatniego…

Całość rozpoczyna się od prawie dziewięciominutowego „Salta”, zdradzającego silne krautrockowe naleciałości. Motoryczny groove podlegający stopniowej progresji tworzy hipnotyczną, wielowarstwową pulsację, jak gdyby transowość Neu! spotkała się z brzmieniowymi eksperymentami Tortoise.

Nosz…

Praca w słowie to jednak nielekki kawałek chleba…

Od siebie dodam jedynie, że siłą sensowniejszych (rootsowych?) „gatunków” muzyki, od ludowej, przez blusa, roka czy inne disko, była transmisja energii ze sceny do publicznosci i z powrotem, z czym wykoncypowana muzyka niezalowa ma czasem problem…

Jako przykład osoby, która raczej nie ma tego problemu, mała angielska lady w różowym kostiumie, z ustami większymi niż Julia Roberts:



Słabo widać, w miarę słychać, ale każdy, kto był na dobrym koncercie, będzie wiedział, czemu to jest w pytę.
BTW tam chyba grubszy brat Zbiga Wodeckiego gra na klawiszach, jak boga kocham…

2) Ucieczka od tekstu

Kto tylko może, smęci instrumentalnie. No bo żeby sensowny tekst napisać, to trzeba panie umieć – o czem mówił m. in. Michał Biela. A potem to jeszcze jakoś zaśpiewać…
Wyjątki (wzmiankowany, Candi, Fiszu, Lor, Mordy, Nosowska) tylko potwierdzają regułę. A wciąż niezagrożony Seszel tylko podkręca swój czarny wąs karateki… Że o Marcinie Sienickim nie wspomnę…

Generalnie I blame hip-hop oraz to, że wszyscy się wychowaliśmy na Korze i Kaziku. 😦
Jak zawsze, nieoceniony Dwutygodnik delivers i tutaj.

3) Sflaczenie Lado.abc

Zrobili koncert jubileuszowy:

A w 2016 wydali… 5 płyt?

Ziołkoidy, Zemlery, Rychlickie i Biele oraz Rogińskie ewakuowały się do Instant Classica, Bółtów czy innych mejdżersów, i… tyle.
Nie wiem, czy artyści wolą być wydawani, zamiast DIY, czy przeważyło lepsze tzw. przełożenie międzynarodowe nowych wydawców. Faktem jest, że zasłużony warszawski wydawca nieco ostatnio sflaczał.

Również rozbudowa elementu ludyczno-śmiechowego, czyli Miczów, Kwadratowych czy innych WORów:

Chyba nie zawsze im służy artystycznie. 😦

Z drugiej strony koncert 67,5 Minutes Project był IMO najlepszym koncertem ostatniego Offa…

More Cowbell:

Ale płyty recenzowane w Piczforku i Tygodniku Powszechnym wychodzą jednak raczej gdzie indziej…

4) Rozpad Wołoki

Nie wiem o co poszło, mam nadzieję że o pieniądze, a nie jakieś żenujące kwestie typu różnice artystyczne, albo że ktoś przestał z kimś sypiać. Faktem jest, że jedna z ostatnich nadziei białych już nie gra. Wielka szkoda, bo fajne granie to jedno, ale fajne energetyczne granie w zespole to coś innego, znacznie rzadziej w przyrodzie występującego.

Obu nowych materiałów Raphaela nie ma w podsumowaniu z prozaicznego powodu: nie można ich odsłuchać za free w necie. A etap kupowania płyt w ciemno zakończyłem przy „Spalaj się” Kazika. 😦 Zresztą nakład Żywizny już się wyczerpał, a Bółt doesn’t seem to give a fuck.



Nie ukrywam, że powyższe materiały na razie poruszają mnie niczym polaków demokracja liberalna. :/

Wywiad z Raphaelem Rogińskim o Żywiźnie i Nieśmiałym Albatrosie (DT)

5) Fakt, że najlepszy krakowski band (no, powiedzmy po Inkwizycji, Hańbie i Pod Budą) ciągle nie nagrał płyty

Wywiad z Julką, Pauliną, Jagodą i Julką.

Znalezione w necie #3

Suplement do poprzedniego posta o vidsach.
Narodowy Instytut Audiowizualny ostatnio od strony muzyki przestał być dodatkiem do PR4 (koncerty Organków i innych MesTypów) i odleciał w niezal-kosmos.
Na Firefoxie mi to nie działa (zawiesza przeglądarkę), ale na Chromie tak.

Hey
Drę Koty
Mitchez
Tie Break
Bokka
Waclaw Zimpel solo
Shy Albatross
Kristen gra Las
Artur Majewski solo
Marcin Emiter solo
Paul Wirkus solo
Marcin Dymiter i Paul Wirkus znowu razem

Trza to będzie kiedyś poripować, zanim dobra zmiana to wszystko przepierdoli z braku kasy na serwery inne niz Radia Maryja i Telewizji CAŁKOWICIE POLSKIEJ.

Sensowny read (dla odmiany)

Poniżej linki do różnych fajnych rzeczy, które można przeczytać w necie.

1) Arek Lerch (znany z niniejszego bloga jako bębniarz warszawskich Ssaków) wraz ze wspomagającym zepsołem prowadzi portal Violence Magazine, poświęcony głównie problemom współczesnej metalurgii. Ale nie tylko.

W ramach cyklu „Spod lady” omawiane są m. in. najstisowe polskie płyty, z któtych większość jest do podjęcia na blogu. So far, były to:

Apteka [1993] – Urojonecałemiasta
Houk [1994] – Transmission Into Your Heart
Bielizna [1996] – Pani Jola
Ewa Braun [1996] – Esion
Homo Twist [1996] – Homo Twist
Świetliki [1996] – Cacy Cacy Fleischmachine

Inne ciekawe rzeczy:

Rozmowa z Rafałem z Atomico Patibulo, m. in. o ich niespodziewanie wydanej w 2015 roku płycie „Dreszcze”
Rozmowa z Arkiem Marczyńskim z Anteny Krzyku

Jest też parę fajnych wywiadów, linki będą w podsumowaniu rocku.

2) Jak wszyscy z Państwa doskonale wiedzą, istnieje wiele magazynów stworzonych z myślą o polskiej inteligencji. Ale jeden z nich – Dwutygodnik – jest szczególnie bliski memu czarnemu sercu. Po pierwsze ze względu na felietony MC Doris o „Azja Express” i Magdzie Gessler, po drugie – jako uznany dostawca tzw. lolkontentu. 😀

Więcej na powyższy temat będzie w posumowaniu, tutaj tylko bardzo ciekawy wywiad z panem Janem Młynarskim, Zwierzakiem polskiej sceny perkusyjnej.

3) M. in. w Dwutygodniku oraz Polityce udziela się Bartek Nowicki. Jakbym miał wskazać gościa który przesłuchał chyba wszystko, co wychodzi w Polsce, to zdecydowanie jego. Bije nawet Bartka Chacińskiego bodaj. 🙂

Wystarczy obczaić jego podsumowanie roku, żeby się obsrać z wrażenia – kiedy on ma czas to wszystko przesłuchać?
Bardzo mi się podoba krytyczne podejście Bartka do polskiej sceny, rzecz rzadka w polskim bloggingu. Łatwo jest tu popaść w tzw. syndrom Porcysa (więcej na temat w podsumowaniu), czego udaje mu się uniknąć…

Oczywiście, z pewnymi rzeczami bym się raczej mocno nie zgodził, np. że artyści polscy powinni się bardziej odnosić do kwestii obrony liberalnej demokracji w Polsce. Polecam wybranie się na dowolne wesele, żeby się przekonać czego tak naprawdę słucha suweren…. No i dążenie do ogarnięcia wszystkiego może jednak prowadzić do pewnych problemów… Jak przeczytałem coś takiego:

Aby zagłębić się nieco bardziej świadomie, niźli tylko na poziomie estetycznym, w solowe kompozycje Zemlera, musiałem zanurzyć się w historii perkusyjnej instrumentacji oraz technik kompozytorskich XX i XXI wieku, oraz aby dostrzec różnice, dowiedzieć się co nieco o harmonice modernistycznej muzyki klasycznej opartej na napięciach i kulminacjach. Chętnie prześledziłem również przeplatanie się wpływów muzyki „poważnej” i popkultury z perspektywy ekspresji perkusyjnej, a w końcu poszerzyłem wiedzę z zakresu perkusjonaliów. Studiom tym poświęciłem równe dwa tygodnie dzieląc je z obowiązkami rodzinnymi i pracowniczymi. Kiedy tylko w miarę pewnie poczułem się w temacie (choć mam świadomość, że to dopiero wierzchołek góry lodowej) samo napisanie tekstu zajęło mi jedynie jeden wieczór.

I was like:

4) Soundrive zrobiło takie odświeżenie lejałtu, że przestało mi się ładować w Firefoxie. Na Chromie działa.

Ci też dojebali nieźle, robiąc podsumowanie w postaci 100 najlepszych polskich albumów 2016 roku. Jeśli twój zespół nawet tutaj się nie załapał, to jednak pozostaje chyba tylko kamień do szyi…

5) Tradycyjnie, dla osób które interesuje wyłącznie wyselekcjonowany towar najwyższej jakości, zalecanym rozwiązaniem pozostaje lektura Best of 2016 – Poland na Beehype.

Znalezione w necie #2

Od pewnego czasu nagromadziła mi się kupa fajnych wideosów, które można obejrzeć na YT. Także lecimy.

1) Włodek Kiniorski – Kopernik polskiej muzyki – wrzucił bardzo fajny film o Neo-Izraelu, z wypowiedziami m. in. ś. p. Piotrka „Stopy” Żyżelewicza.


2) Jak ktoś jeszcze nie widział filmu „I Could Live in Africa” o wschodnioeuropejskich białych murzynach (którym teraz się wydaje, że są Zachodnimi Europejczykami, zagrożonymi islamizacją), może to nadrobić:


3) To samo jeśli chodzi o „My Blood, Your Blood”:


4) Reprezentanci polskiego bieguna zimna udostępnili koncert Izraela z pamiętnej trasy, której efektem był album Live. VHS dobry jest. Proponuję wystartować od klipu poniżej, jest ich chyba z kilkanaście:

5) Niejaki Mirosław Dzięciołowski z Gorlic odostępnił na swoim kanałe koncert Izraela z tej samej trasy. Jest koło 5 części tego:


6) Fragmenty koncertu zespołu Będzie Dobrze, bodajże z programu „Drgawy”. Pamiętam, że miałem to na VHSie:




Bonus: zdjęcia z koncertu w Suwałkach:

7) Sky Piastowskie vs. Hey (już było):


8) Jarocin ’92 w HQ.

Promieniujący młodzieńczą energią Lech Janerka (wraz z małżonką):

Promieniująca młodzieńczym…

Dziewczęcym, kurwa! Dziewczęcym seksapilem Katarzyna Nosowska. Nic dziwnego, że zespół zawrócił w głowie samej Kanclerzowej:

Prominiujący hipisowskim włosiem zespół VooVoo. Supportowany przez równie promienną Edytę Bartosiewicz:

Cóż mogę powiedzieć, oprócz tego, że trudno się dziwić Leszkowi Kamińskiemu…

9) Niejaki Jerzy Pawleta chwali się, że ma fajne rzeczy:

Może coś z tego będzie…

10) Najlepiej wyglądający Najlepszy obecnie krakowski zespół ciągle nie wydał płyty, ale nie ustaje w działaniach promocyjnych:



Akurat dzisiaj wyszedł nowy teledysk, co za przypadek 😉 (checks banking account).

A podobno wysokie stężenie benzopirenu szkodzi. Aż idę dorzucić do pieca starego trampka…

V. A. [2003] – Djazzpora

djazz

Nareszcie!
Ostatni towar w tym roku, czyli składanka dokumentująca warszawskie sesje Dżazpory. Jutuba brak.
Moi dilerzy donoszą, że MOŻE w tym roku coś jeszcze będzie. Ale jak na razie…

Pliki flac (Level 6) + skany okładki i płyty (.bmp) + log (Fast Mode):

https://www.mediafire.com/?vqb4u78y4u729iu

I to by było tyle w tym roku. Został mi jeszcze dump ciekawszych wideosów i śmiechowszych linkosów oraz podsumowanie roku (tego szanujący się polski bloger muzyczny nie może pominąć), i…
Biorę się za reup starych reli w secure + wypierdaling rzeczy dostępnych w sklepach. Czyli za to, o czym pisałem w grudniu. Beware.