Kazik [1993] – Spalaj się! [CD]

Raz na miesiąc jednak można by coś wrzucić bezstratnie…
Ze zdziwieniem zauważyłem, że sporo ściągnięć ma pierwsza płyta Tadzika. Trochę tego nie kumam, bo to przecież jest na torrentach i wogle. Fani Kultu to są jednak wszędzie…
No więc postanowiłem wrzucić też dwójkę. 😳

W momencie wydania ta płyta wydała mi się dużo słabsza niż „debiut”, potem średnio mi się chciało do niej wracać („polish rap„), ale ostatnio do niej wróciłem, i… Chylę czoła.
O ile podkłady Kufira niezbyt mnie zachwycają (o dziwo następna płyta, zrobiona w 100% przez Kazika, tj. „Oddalenie”, brzmi do dzisiaj bardzo dobrze), o tyle teksty to przeważnie tzw. mistrzostwo świata.
Otóż Kazo praktycznie natychmiast po 1989 r. zauważył, że polska „droga na Zachut” oznacza tak naprawdę wyrzucenie sporego grona ludzi na śmietnik (co najmniej mentalny). Na jej końcu miały być szklane domy i niemieckie auta, ale w pewnym momencie suwerenowi chyba znudziło się czekanie. I mamy, co mamy. A będzie pewnie jeszcze ciekawiej…
A kurwa Kazo już w 1993 stworzył reportaż wcielający, pisząc takie rzeczy:

O Boże, przecież zdarzyć to się może
Nie tylko w moim telewizorze
Gdy będę spał, oni przyjdą nocą
I kolbami w drzwi załomocą
Na samą myśl pocą mi się dłonie
Deklaruj się, po której jesteś stronie
[…]
Jeszcze jedno: niewola ma to do siebie
Że wiesz, kiedy jeść będziesz, kiedy spać się kładziesz
Permanentnie obecna takie coś wyzwoli
Że nie można żyć inaczej niźli tylko w niewoli
Myślę sobie, że kiedy jej już zabrakło
Każdy musi decydować, jak żyć na nowo
A wielu tego po prostu nie potrafi
Nikt ich nie nauczył, tacy bezradni
Różne rzeczy małe, głupie wydawać się mogą
Minie parę lat i mogą się rozrosnąć
Dlatego trzeba chyba zwrócić na nie baczenie
I rozgnieść je butem, nim się staną potężne
Już kiedyś tak było, że je zlekceważono
Czy pamiętasz czasy przed drugą wojną
Może zdarzyć się tak, że co uważam za brednie
Przerodzi się w zagrożenie bezpośrednie

Czy:

Jeszcze wyżej mieszka leciwa nauczycielka
Uczyła mnie także i ciebie też uczyła
Znęcała się nad tobą, bo nie byłeś na pochodzie
Teraz męczy twego syna, on nie chodzi na religię

Moi, moi sąsiedzi
Sąsiedzi moi
Czasem śmieszą mnie, lecz czasem ich się boję

Tudzież:

Normalne jest nie lubić nieznajomych
Po co tu przychodzą, do kurwy nędzy, nic tu po nich

A na koniec płyty totalny Prorok z Warszawy, dokonujący tzw. wymazu z Polaka, że pojadę Masłoską. Nagrane w 1993, przypominam:

No a bodaj dopiero w 2016 Wyborcza biła się w piersi, publikując artykuł o anarchistach i „Nigdy więcej” jako tych jedynych, którzy od początku rozumieli, co jest grane. Ze łzami w oczach to normalnie czytałem… 😀
Miałeś chamie złoty róg. I nie mam tu bynajmniej na myśli GW…

Klipy by ś. p. Yach Paszkiewicz, z featuringiem polskiego Wolverine’a:


Liberalni dziennikarze zachodzą od 2015 w głowę, co poszło nie tak w kraju nad Wisłą, przecież było już tak fajnie.
A Kazek nie musiał robić badań w Miastku, żeby nagrać coś takiego:

Może dosyć tej POLSKI.
Normalni ludzie i tak zawsze wiedzieli swoje:

Pliki flac + skany okładki w .jpg:

http://www.mediafire.com/?a3h7u63i47b4wjt/

p.s.

Dodałem do ripu z CD utfur „Radio” w mp3 128, który w oryginale był tylko na MC. Skąd się wziął na moim ripie mp3, nie mam pojęcia. Brakuje jeszcze drugiego kawałka MC-only, pt. „Piosenka egzystencjonalna”. Można sobie posłuchać na YT (pierwszy klip w poście).

p.p.s.

Teraz będzie krótka przerwa, ale nie lękajcie się. Na ten rok planuję jeszcze co najmniej 6 postów. Tylko muszę nad ich zawartością trochę popracować…. 🙂 #pracanatokarce

Spear [1997] – In Search Of Sparks [CD]

Raz na miesiąc można by coś wrzucić bezstratnie…
Szukając na soulseeku bezstratnej wersji trzeciego materiału Spear, znalazłem drugi (dzięki, signsfromabove). A to też zacna płyta.


Pliki flac + skany okładki i płyty (dość malutkie):

http://www.mediafire.com/?589nl8836n3t60m

p.s.

Wczoraj padł rekord wjazdów na bloga (644). Komuś się bardzo skany Brumu spodobały…

p.p.s.

Na Połedniu znowu zima. Człowiek siedzi na chacie i jak znajomi dzwonią i pytają „Co robisz?”, można uczciwie odpowiedzieć: „Palę…”.

Homosapiens [1998] – Observing The Hell [CD]

Pierwsze singlowe promo Homosapiensa, z nagraniami z tzw. kanciapy. Czyli to nie są te same wersje, co na pełnometrażowym debiucie The Wheel.

Taki „Teaser” był genialny back then, i dalej jest genialny. Mega niedoceniony zespół…

Pliki flac + zdjęcia okładki i płyty (zajumane z gdyby wszystkie słowa):

http://www.mediafire.com/?bdaeeaqeunkt8af

Elektrolot [2002] – Elektrolot [CD]

Jedyny materiał tria Pigoński – Weber – Ziętek.

JuTuba brak.

Pliki flac (EAC-Secure) + .log + skany okładki i płyty (.jpg, Hi-Res):

http://www.mediafire.com/?9rtp1fqdt1ndu91

V. A. [2005] – Broniewski [CD]

Na noworocznego kaca proponujemy Państwu kontakt z poezją śpiewaną.

Broniewski to był jednak gość… Polski szlachcic, w młodości uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, co mu rozjebało całe życie, później sympatyk komunizmu, za Sanacji siedzący za to w więzieniu. Po tzw. „wyzwoleniu” (Ruscy zawsze jedynie wyzwalają) zachodniej Białorusi i Ukrainy przez ZSRR, wywieziony ze Lwowa na Łubiankę.
Przez cały okres pobytu w tymże sympatycznym miejscu niezłomny polski patriota, mający Stalina, Sajuz i komunizm w dupie. Świetnie opowiada o tym w „Moim wieku” Wat, który przyznaje, że sam był totalnie złamany i gdyby tylko śledczy chcieli, to sprzedałby własną matkę za jakiekolwiek informacje o losie żony i syna (którzy w tym samym momencie zwiedzali Kazachstan, w towarzystwie rodaków, wyzywających ich od jebanych żydziaków-komunistów, którzy oby jak najszybciej zdechli, vide „Wszystko co najważniejsze” ). A Broniewski był wtedy niezłomny. Za to po powrocie do Polski (via Armia Andersa) było z nim coraz gorzej, łącznie z odą na śmierć Stalina (którą się chwalił przed Giedroyciem, że przecież w sumie świetny poemat 🙂 )… Karol Modzelewski też miał z nim w dzieciństwie przejścia

Na szczęcie idziemy w stronę prostoty, jednoznaczności i braku niuansów, więc takie postaci jak Broniewski pójdą zasłużenie do lamusa. Jedna Rzeczpospolita, jeden Naród, jeden Dobry Pon, co to kożdemu do. Który zadecyduje też o tym, kto jest, a kto nie jest Prawdziwym Polakiem.




Minus: ostatni track jest skopany (cyki od 4:45 do 5:40, GoldWave nie dał im rady), poprzedni rip w 320 miał to samo, mój stary rip w 128 też miał to samo. Czyli chyba cały nakład jest pierdyknięty. Albo wszystkie te ripy miały jedno źródło… Szczęście w nieszczęściu że chodzi o Pidżamę porno, czyli w sumie niewielka strata…

Pliki flac + okładka z netu:

http://www.mediafire.com/?krr8u7cq0u50795