Pank umarł

Będę pisał krótko, niech inni leją wodę.

Umarł bardzo mądry, skromny i interesujący człowiek. Świetny, oryginalny muzyk, stary załogant, zasłużony producent, wydawca, animator kultury (pożal się boże) i wogle. No po prostu człowiek renesansu.

Miałem wielkie szczęście, że w latach 90/00 mogłem się spotykać w normalnej prasie, radio, tv, tudzież na koncertach i innych ewętach z wypowiedziami mądrych ludzi, od których taki szczyl jak ja mógł się czegoś nauczyć. A potem Miłosz, Giedroyć, Chrzanowski, Edelman, Konwicki, Jedlicki, Różewicz, Skarga (dodaję żeby było dżenderowo 😉 ) powymierali… I – dla niektórych o dziwo – jesteśmy obecnie tutaj, gdzie jesteśmy. Czyli w głębokiej kulturowej dupie, drodzy rodacy. I nie tylko rodacy, gdzie indziej nie lepiej. Niektórzy ludzie są po prostu nie do zastąpienia…

No a RoB był postacią tej samej skali, nie tylko na podwórku „polska muzyka niezależna”. Nieumiejętność sensownego zagospodarowania takiego tfurcy w naszej pięknej III RP mogła by być kolejnym kamyczkiem do jej mogiły… „Jak już się Naród nażre, wytatuuje i zarucha, to zacznie wydawać pieniądze na kulturę”. Jasne…

Nadzieja w Piśmie…

Ale na razie, cytując przyszłego (?) Wieszcza:

Ciemność nade mną ciemność we mnie
Miasto jest ciemne
Ciemność
Ciemność w słuchawce telefonu
Ciemność w pocztowej skrzynce
Miasto jest ciemne
Ciemność
Ciemność wychodzi z rzeki
Ciemność wypełza z bram
Ciemność gra ze mną w ciemno
Ciemność

Odnośnie okoliczoności śmierci Roberta to nie mam siły się wypowiadać, znowu by można polecieć innym Robem:

How long shall they kill our prophets
While we stand aside and look?

A będzie jeszcze jaśniej
Jeszcze jaśniej będzie

Komenty pod ostatnim uploadem Roberta na YT wręcz prorocze w skali i mikro i makro:

W ramach emigracji wewnętrznej polecam bezpośredni kontakt z artystą i jego dziełem: [tm]

No, dosyć tego patosa. 😉

Jedźmy z tym koksem…


Wywiad Lampowy

RoB by Konjo:

Słuchać głośno:

A taki Muniek Sting to nie nagrał nawet 3 fajnych kawałków i ciągle żyje…

😦

Zacząłem Bobem, kończę Jasiem:

Lonker See w Warsztacie

Początek wczorajszego koncertu Lonker Zee + Leśniewski / Nowacki (tutaj opis „drony gitarowe” odpowiadał rzeczywistości) nie zapowiadał się najlepiej, albowiem soundcheck bardzo długo wyglądał mniej więcej tak:

Ale potem było wszystko oka brzmieniowo, przynajmniej jeśli chodzi o przody, bo nie wiem jak tyły. Narodu było też masa, tj. niczym za Naszego Papieża na Błoniach.
A muzycznie było jak zwykle super, największą nowościa odnośnie nowego materiału był chyba Tomek na tzw. lupiarce odpalający jakieś rozkurwawcze sample. Psychodelia meets noise meets elementy fri dżezu, tylko bez dżezu i mało fri. :/
Generalnie szapoba i w ogóle.

Można sobie sprawdzić na nowej płycie (tym razem poteżne brzmienie, które chyba lepiej oddaje „koncertowy fenomen zespołu”):

.
A jeszcze lepiej na żywo. Zepsół kontunuuje trasę, dziś Lodz, potem Brelsau, Prag, Posen i Danzig.

Na minus fakt, że płyty po 30 na koncercie a w sklepie 25… Chyba doliczali koszty wysyłki za Wisłę, czy co? 😦 Za czasów self-releasingu było lepiej taniej.

Wyszły też już nowe Xenony, przynajmniej na CD, bo na Bandcampie jeszcze nie:

Osjan [1992] – Głową w dół [CD]

Alleluja, drodzy rodacy.
Niezawodny fR oraz jego równie niezawodni dilerzy dostarczyli bezstratny rip ostatniej brakującej na blogu płyty Osjana. Another one bites the dust!

Nie ma tego na YT, także sorry. Ale szanujący się słuchacze powinni wiedzieć, what’s what.

Pliki .flac + skany okładki w .jpg:

http://www.mediafire.com/?a5k9fa8ze3bwemc/

BTW, niby wszystko w muzyce już było, ale jakby Ostaszewskiemu and co. w latach 70-tych ktoś powiedział, że za 40 lat ludzie będą grali takie rzeczy:




To mogli by się lekko zdziwić…

Skany kwietniowe

Ola, mujeres y hombres.

Tradycyjnie, święta okazały się czasem działań kserobojsko-skanerskich. Dorobiłem mianowicie skany czterech albumów, wrzuconych w tym roku:

Apteka [1995-2005] – Menda [CD] [cover art]
Kapela ze wsi Warszawa [2008] – Infinity [CD] [cover art]
Klaus Mit Foch [1988-2012] – Mordoplan [CD] [cover art]
Mordy [2004] – Antrology [CD] [cover art]

As always, linki dodane też w postach.

W okresie świątecznym słuchane były głównie różne rzeczy live. Na koncercie nie oszukasz. Vide liczne zachodnie „next big things”, na występach których można się pociąć. No chyba że polecisz z plejbeku, licząc że teściowa się nie kapnie:

How to do the live performance right:


A w ramach parytetu genderowo-narodowościowego Pochwalone, których płytę live z Pięknego Psa (v3?) wydała niedawno Antena. Nika, Tekla oraz Dominika dają ostro:

Propo Dominiki, to po artykule na Vicusiu I was like „a co to za pankówę mają teraz na garach zamiast Lisicy?”. Ale sprawa się wyjaśniła. They grow up so fast 😳

Anyway, pretty good drummer. At least, for a girl. 😉

Obligatory:

Płyta miesiąca non-live (undead?): Polpo Motel. Cała płyta do odsłuchu na YT, jakby co. Postuję tylko kilka utforuf, żeby wam się Internet Explorer nie zawiesił. How do I created playlist?

 

 

Wydarzenia marcowe

Okazuje się, że miłość Polaków do rekonstrukcji historycznych skutkuje czasem dążeniem do odtworzenia czegoś 1 do 1. A niektórzy od razu po ’89 ostrzegali:


No a pankowcy to nawet wcześniej:


Ale ja to pierdolę nie o tym…

Otóż marzec poświęciłem jak dotąd tzw. przeglądowi dorobku trzech zespołów: Kyuss, Blonde Redhead i CAN. Polecam każdemu.


Synowie Kajasa


Tekstowo też mistrzowie:

Cuz I want some pussy
Yeah yeah yeah yeah
From a bad bitch
Well on a big bike
Big bike yeah

😎



Blond Rudzielec






Ale koncert na OFFie żetakpowiem mocno nie zachwycił. 😦


The Puszka a.k.a. Danzige Alternative Szene




Czy Rafał Księżyk mógł się mylić? No nie w tym wypadku…


A z polskiego towaru słuchałem intensywnie:

1) Dwójki Maliszów. Aktualnie jest to już etnowe The Kacper Malisz Experience, ciekawe co będzie dalej. O ile Josha jakby odłączyć od prądu, to mogłoby być słabo, to Kacpra w takim np. Zapychaczu to lepiej do niczego już nie podłączać… Na YT nie ma, ale:

Szkoda, że Zuza mało na płycie śpiewa:

Ale większość tekstów jest „męskich”, thus Jan się udziela w temacie „swojego konika” i nie tylko. 🙂
Że oni musieli na wydanie płyty zbierać na PolakPotrafi, to jest jakieś nieporozumienie.

2) Wróciłem też do Bye Bye Butterfly, do którego się nie przekonałem back in 2015. A teraz płyta mega mi się podoba. O ile Polpo Motel to bieg zjazdowy, to BBB to raczej slalom specjalny.
Anyway, udałem się do wewnętrznej muzycznej Canossy. Chłopcy później dorastają, czy co… 😦




Ale ja w sumie też nie o tym…
Otóż w ramach wspierania aktywności lokalnych, jakby ktoś nie wiedział, to chciałbym poinformować, że zasłużony krakowski label Instant Classic wyda w najbliższym czasie co najmniej trzy interesujące albumy.

Będą to mianowicie:

1) Alameda Cztery

2) Dwójka Xenonów (kolejni uchodźcy z Lado):

3) Nowa płyta psychodelicznych kowbojek i kowbojów z Lonker Zee. Premiera już 5 kwietnia. Jak się nigdy nie jaram, to tym razem się jaram:

W kwietniu zepsół wyrusza w trasę:

„Warsztat” na Zabłociu?
No cóż – jaki Rzym, takie Zatybrze… 😦
Muszę przygotować tzw. kościółkowe glany…


p. s.

Z koncetracji na zaborze austriackim zapomniałem o rosyjskim. Nowej płyty Polpo Motel spodziewałem się circa 2022, a tu takie zaskoczenie…


Dopiero przesłuchuję, więc nie wiem, czy moja płyta roku, czy pięciolecia. 2018 delivers, so far. #fangirling


p. p. s.

Kurwa chyba będzie kurwa film o kurwa Aptece, kurwa:

Inside wypowiedzi m. in. Kodyma, Olafa, Kvasska, Bryla, Brzóski Brzóskiewicza i in.

Na dniach remaster „Ujaranych”:


p. p. p. s.

Ledwo niecały rok temu wrzucałem „Wykorzenienie” KZWW, a tu Karrot postanowił wznowić tę płytę (z bonusowym DVD). I bardzo dobrze. Download na blogu wyłączony raczej permanetnie, bo płyta jest też dostępna we flaku. O ile serwer Serpenta znowu nie jebnie… 🙂