Postępy dobrej zmiany #3

Melduję całkowite wykonanie zadania. Wszystko, co miało być ponownie wrzucone, jest już na serwerach. Wszystko, co miało zostać usunięte, zostało wyabortowane. A mianowcie:

Armia [1987-2005] – Antiarmia [CD]
Baaba [2008] – Baaba w Akwarium [CD]
Contemporary Noise Sextet [2008] – Unaffected Thought Flow [CD]
Cukunft [2010] – Itstikeyt / Fargangenheit [CD]
Maanam [1980-2005] – Maanam [CD]
Maanam [1982-2005] – O! [CD]
Maanam [1984-2005] – Nocny patrol [CD]
T’ien Lai [2013] – Da’at [CD]

W ramach rekompensaty moralnej za utracone dobra intelektualne, coś dla emerytów:

A konkretnie:






Nastrój blogera:

A tu coś (niekoniecznie) dla młodzieży:


^Ale dziewczynom dymy puścili, normalnie można się poczuć jak u nas w KRK… 😀

BTW, Ninateka ciągle jeszcze na powierzchni, warto skorzystać zanim zostanie odzyskana przed Edka-suwerena:

Hubert Zemler solo
WOR tym razem w wersji haute couture
Żywizna

Postępy dobrej zmiany #2

Melduję dalsze postępy podnoszenia się z kolan. Praktycznie wszystko (oprócz kilku składanek Anteny) wrzucone w okresie wrzesień 2012 – luty 2015 już jest zreupowane. Teraz biorę się za ripy winyli i najnowszy staff.
Tabela kontentu takoż została zupdatowana.

Lista rzeczy, które poleciały z bloga (linki i pliki usunięto), bo można je kupić:

Baaba [2006] – Poope Musique [CD]
Bielizna [1997] – Utwory wybrane 1987-1997 [CD]
Ewa Braun [1996] – Esion [CD]
Indigo Tree [2009] – Lullabies Of Love And Death [CD]
Izrael [1991-1996] – 1991 [CD]
Kapela ze wsi Warszawa [1998] – Hopsasa [CD]
Kristen [2000] – Kristen [CD]
Mitch & Mitch [2003] – Luv Yer Country [CD]
Mitch & Mitch [2006] – 12 Catchy Tunes (We Wish We Had Composed) [CD]
Nosowska [2000] – Sushi [CD]
Paristetris [2009] – Paristetris [CD]
Rogiński, Masecki, Moretti [2008] – 2525252525 [CD]
Variete [1993] – Variete [CD]
Variete [2005] – Nowy material [CD]
Something Like Elvis [2002] – Cigarette Smoke Phantom [CD]

Dalsze prace naprawcze w toku.

Na pocieszenie jedyny (jak na razie) dostępny na YT encounter Kobonga w naturalnym środowisku:

Postępy dobrej zmiany #1

Melduję częściowe wykonanie zadania, mianowicie (prawie) wszystko wrzucone w latach 2012-2013 już zreupowałem. Linki są podane w tabeli (lol)kontentu.

Następujące rzeczy poleciały z bloga (linki i pliki usunięto) ze względu na to, że można je kupić:

Ewa Braun [1994] – Love Peace Noise [CD]
George Dorn Screams [2006] – Snow Lovers Are Dancing [CD]
Kobiety [2000] – Kobiety [CD]
Kristen [2002] – Stiff Upper Worlds [CD]
Kristen [2003] – Please Send Me A Card [CD]
Kristen [2005] – Night Store [CD]
Oszibarack [2004] – Moshi Moshi [CD]
Variete [1996] – Wieczór przy balustradzie [CD]

Dalsze psucie w toku.

Na osłodę wczesny split Kaliber 44 / Starzy Singers:

Raport końcowy

Aaand that’s praktycznie yt na ten rok. 🙂
Jeszcze może coś dorzucę w późniejszym terminie, bo przez święta coś tam się wyprzedało. No i może jakieś requesty wpłyną…

Wystartowałem już z kolejnym etapem Dobrej Zmiany: są już nowe linki do debiutów PRL i Positive Vibration, reszta sukcesywnie się pojawi.
Generalnie, w przypadku MC, LP i SP to będą te same pliki, co poprzednio (bez odszumiania, nie obcinane, bez dzielenia na osobne pliki-utfory), jedynie renamowane, retagowane i z dodanymi playlistami w .cue. Jakby ktoś nie chciał ponownie ciągnąć gigabajtów danych, to mogę w przyszłości wrzucić paczkę z samymi plikami .cue. Wystarczy dla danego materiału nazwać pliki „01. Strona A.flac” i „02. Strona B.flac”, dodać odpowiednią playlistę w .cue i gotowe – można jaktosięmówi przełanczać utfory.
CD ripy będą natomiast w większości nowe, czyli zrobione w trybie „Secure”.
Ujednolicę też nazwy archiwów i tytuły postów, bo część ludzi nie ogarnia kategorii, i nie wie, czy coś jest LP-ripem, czy CD-ripem.
No i na koniec dorobię centralny spis WSZYSTKIEGO.

Chyba muszę się zwrócić do Ministerstwa Kultury i Dziewictwa Intelektualnego o dotację na sfinansowanie działań na rzecz archiwizacji kultury polskiej w obliczu nadchodzącej islamizacji i/lub genderowego holokaustu. 😦

Udanego 2017 roku, drodzy oglądacze. Cieszcie się życiem we wspaniałym kraju, w którym (jak to mawiają Rosjanie o swoim), w ciągu pieciu lat może się zmienić wszystko, ale w ciągu stu – nic…




A w sumie to od czasów preinternetowych globalnie chyba jednak niewiele się zmieniło:




2016 w polskich płytach

Najpierw pozycje medalowe, potem cała reszta.


1) Kristen – Las

Powrót Mechagodzilli. Jak pisałem w zeszłym roku, poprzednia płyta nie ruszyła mnie zupełnie. Z pewną taką nieśmiałością odpaliłem nową, i jak weszło to:

I was like:

Wreszcie coś dla dyskomułów a nie jakieś gitarowe drony. 😎
A poważnie, to od tej całej fali minimalistyczno-transowo-krautrockowej, która zalała w zeszłym roku polski niezal, Kristen odstaje tym, co zawsze, czyli swoją specyficznością (czytaj: jest to inne niż reszta tłuszczy) oraz jakością pomysłów (czytaj: coś się jednak dzieje). Chociaż Piotrek Lewandowski uważa inaczej.

Z dwóch zeszłorocznych płyt z udziałem Łukasza Rychlickiego, ta podoba mi się zdecydowanie bardziej. Super, że Michał Biela zaczął pisać i śpiewać po polsku, szkoda że z takiej akurat okazji. 😦

Najlepsze utfory: 1, 2, 5.

Jak zawsze, czekam co będzie dalej. Oby nie więcej minimalu…

Wywiad z Łukaszem (VM)
Wywiad z Michałem (GW)

2) Mordy – Homosucker

Najbardziej niedoceniony materiał roku. Wszyscy grają minimal, a Waliza & Co. postanowili grać energetycznego, zakręconego, wrzaskliwego (choć momentami dla odmiany nieco koledżowego) roka. Saluto. Oldoł nobody gave a fuck, patrząc po podsumowaniach rocku… 😥

Od chuja rzeczy mi się tutaj podoba: energia, ciągłe zmiany tempa i nastroju (taki Homo Stator to w sumie kilka różnych motywów, tworzących zajebistą całość), bębny Barta Adamczaka, wrzaski Izy Sawickiej, używanie polskiego i angielskiego practically na zmianę all the time…
Ciekawy przykład długowiecznego zespołu, który miał już swój sound, potem odszedł Dymiter, i… po paru płytach goście znowu mają swój sound. Trujmiejska Scena Alternatywna lives. Rock nie umar / wypierdalać z minimalem!
BTW, co oni tam łykają w tym Trójmieście, że im tak wesoło? Jak nie Apteka, to Ścianka albo inne Gówno.

Autor pisze nieniejszą recenzję, delikatnie nucąc razem z zespołem „Bitches, Cold-Hearted Bitches! They Wanna Rip Your Heart Out!”.

Szkoda, że na YT jest tylko „Lost it All”, czyli chyba najsłabszy kawałek na płycie. Coś wydawca chyba nie skumał czaczy…

Najlepsze utfory – jeszcze ciągle obsłuchuję, ale mam jak z kobietami: the faster & louder, the better. Jak ktoś chce się rozprawiczyć z tym materiałem, to polecam Homo Stator.

3) Fisz Emade Tworzywo – Drony


Już Mamut był niezły, ale Drony to skok jakościowy. Z jednej strony rozbudowanie najbardziej klimatycznych momentów Mamuta (Ślady), z drugiej bardzo dobre i czasem mocno nietypowe w Bolandzie teksty Bartka (vide wariacja nt. „Gość w dom – Bóg w dom” w Skąd przybywasz?), z trzeciej super podkłady eMADe… No i w efekcie chłopaki dorobili się (chyba?) swojego soundu. Trip-hop? Moar like atmospheric-soul… Czyli w sumie ich też ukąsił minimal / trans. 😕

Ubawiła mnie niezwykle recenzja tej płyty na Porcysiu. Kompletny brak kumacji i typowa dla młodzieży szydera oraz przerzucanie się nazwami kultowych bendów, kryjące totalny brak treści.

Bracia Waglewscy od jakiegoś czasu próbują odżegnać się od hip-hopu

„Depeche Mode od jakiegoś czasu próbują się odżegnać od New Romantic”. No coś w tym jest…

Fisz już powoli daje sobie zupełnie spokój z rapowaniem, może flow już nie to samo co za młodzieńczych lat

Ty się lepiej martw o swój własny flow, honey… 🙄

Dowiaduję się, że to album przeznaczony dla wrażliwców dobiegających czterdziestki.

Triggered.

Co prawda jestem sporo młodsza, w dodatku nie uważam się za specjalnie wyrachowaną osobę, niemniej jednak nie przemawiają do mnie teksty, które zasadniczo jak pastuch krowie na rowie usiłują przekonać mnie, w jakim strasznym, kapitalistycznym państwie żyję.

Może sprawdź sobie najpierw skarbie słowo „wyrachowany” w słowniku (może chodziło o „niedoruchany”?). Mega zabawne, że przedstawiciel(ka) pokolenia nomen omen dronów, uzależnionych od feja, ajfona, miejskiego rowera oraz elastycznych aczkolwiek kreatywnych form zatrudnienia (nie żeby starsi byli lepsi, but!), z tekstów Fisza o dehumanizacji współczesnej pożal się boże cywilizacji wyłapała jedynie linijkę o bzykaniu (pieniądza). Freudian slip much?

No dobra, dosyć tego szowinizmu. W sumie jak to na Porcysie. Czytam jakąś śmiechową recenzję, myślę „Ja pierdolę, ile ty człowieku masz lat, żeby być aż tak pretensjonalnym?”, po czym dochodzę 😀 do stwierdzenia „jak wszyscy pamiętamy z czasów gimnazjalnych…”, aaand…

Tyle, że w bardziej szacownych portalach nie jest w sumie dużo lepiej… 😦

Anyway, najlepsze utfory:

Kręte drogi
Skąd przybywasz?
Sarny (ale ta końcówka melodeklamowana to był słaby pomysł jednak)

4) Hubert Zemler – Pupation Of Dissonance

Jak już grać minimal, to tak, żeby się słuchacz nie posrał z nudów…
I może nie będę więcej pisał, oddając głos ludziom, którzy na napisanie jednej recenzji poświęcają 2 tygodnie studiów literaturowych: 😯

Recenzja Bartka Nowickiego (DT)
Recenzja Krzysztofa Wójcika (PU)

Najlepszy utwór: album dobrze wchodzi w całości.


Reszta zawodników w kolejności automagicznej:

An On Bast x3



Anka wydała 3 materiały w zeszłym roku, najbardziej mi się podoba ostatnia epka. A już za miesiąc wychodzi nowy album. Jak to w Rajchu Wielkopolsce… Pracować wypada nawet na urlopie…
Super, że większość materiałów jest wreszcie do kupienia na Bandcampie, szkoda że nie ma osobnych tańszych wersji w PLN dla polaków-cebulaków (tak czasem robi m. in. Instant Classic ze swoimi zespołami). 10 euro to jednak jest kilka flaszek…

ARRM – ARRM


Śląscy metale grają gitarowy minimal.

Duży Jack – Uczucia

Miała być czwarta płyta Starych Singers, a wyszedł średnio ciekawy łomot. Kryzysu w Lado cz. 1 (patrz niżej).
Jedynie jak dochodzą 😳 Candi & Gośka to robi się much better:

Gaba Kulka – Kruche

Bardzo przepraszam, ale ani kompozycyjnie ani wykonawczo mnie to nie porywa. Kryzysu w (okolicach) Lado cz. 2.

George Dorn Screams – Spacja kosmiczna

Tekstowo wolałem jak Magda śpiewała po angielsku, żetakpowiem. Ale robią swoje od X lat i okazało się, że jednak nie są zespołem Kuby Ziołka…

Hey – Błysk


Gorszy sort nadaje. Kaśka się uspołeczniła i upolityczniła, co zaowocowało fajnymi, innymi tekstami. Mniej o miłości, więcej o śmierci i Polsce. Muzycznie, to głosy o current-Heju jako kontynuacji projektu Nosowska nie są jednak całkowicie pozbawione racji… Ale może to tylko moje odchylenie banachalistyczne.

Innercity Ensemble – III



Trzeci materiał mniej mnie rusza niż poprzedni. Marcin Marchwiński ma podobnie. Ale koncertowo bardzo polecam.

Wywiad z p. Dżejkobem Ziolkiem odnośnie IE (VM)

Jachna, Mazurkiewicz, Buhl – Dźwięki ukryte

Minimal impro-dżezowy.

LAM – LAM

Minimal impro-elektroniczno-klarnetowy.

Lonker See – Split Image

Minimal głośny, lecz jednocześnie klimatyczny. Również dowód, że na bloga protoMarcina wchodzę nie tylko po to, żeby oglądać gołe baby…

Lotto – Elite Feline

Absolutny szczyt hardcorowego minimalu. 😦

Płyta roku?

Short answer: No.
Long answer: Fuck, no!

Ja bardzo wszystkich państwa przepraszam, ale dla mnie to jest swego rodzaju Yin do chorego Yang w postaci napierdalania 20-minutowych solówek przez Steve Vaia i innych tego typu wirtuozów. W obu przypadkach pojawia się niestety element „Kurwa, Marian – ale zajebiście gramy!!!” Ja rozumiem, że muzykom można sprawiać satysfakcję granie przez 30 minut jednego dźwięku, ale nie bardzo rozumiem, po co ja miałbym tego słuchać.

Sytuacji nie poprawiają recenzencji, tasując się niczym międzywojenna pensjonarka „Trędowatą”:

Do powtarzającego się w nieskończoność wzorca wkradają się ledwo zauważalne przesunięcia fazowe i molekularne permutacje: dźwięki są dodawane lub odejmowane, wydłużane lub skracane, natężane lub wyciszane. Wszystko to podporządkowane jest jednak niezmiennej, hipnotycznej pulsacji. Intrygujący efekt końcowy przypomina więc trochę skrzyżowanie minimalistycznego free improv The Necks lub AMM z brzmieniem pustynnego rocka puszczonego na zwolnionych obrotach.

Molekularne kurwa permutacje?

Propo „pustynnego rocka”, to wolę go jednak puszczać na normalnych obrotach:

Koncert na Offie był słuchalny w połowie, tzn. podczas pierwszego numeru, który się jakoś rozwijał i kulminował. Przy drugim stwierdziłem że mi wystarczy i poszedłem się powiesić na klopsztandze.
Najśmieszniejsze IMO jest to, że chłopakom takie coś po prostu wyszło w graniu, i… nagle wszyscy recenzenci się spuszczają. A następna płyta może być zupełnie inna i wtedy być może pojawią się oburzone głosy, że zdradzili minimal i przesunięcia fazowe…

A tak wogle to Rafał Kwaśniewski śpiewał o tej płycie fchuj lat temu:

Jak to pisał pan Andrzej z Beskidu Niskiego: „Przy takiej muzyce można tylko brać heroinę”. 😦

OFC I still love them as fellow human beings…

Wywiad z Łukaszem (VM)

c.d. rantu poniżej, gdzie będę roastował minimal as a whole, konfrontując go z PJ Harvey.

Pictorial Candi – Forever Till You Die

😮

Candi się marnuje w tym klimacie, zwłaszcza intelektualnym. Zakręcony, oryginalny elektro-pop, opowiadający śmieszno-smutne historie? Klimatyczne teledyski, penetrujące mroczne i wilgotne zakamarki kobiecej seksualności? Totalny brak spiny wykonawczej (czy jestesmy wystarczająco zajebiści wykonawczo / co znajomi ze szkoły muzycznej powiedzą)?

No nie widzę tego za bardzo w kraju ziemniaka, spożywanego zarówno w formie stałej, jak płynnej…

Trzecia płyta jest chyba najbardziej popowa z dotychczasowych, ale że u nas „pop” to Beata i Bajm oraz Maryla i Zenon, to może należałoby jednek rozważyć granie minimalu… 😦

Osobiście, od czasu gdy ujrzałem promieniującą dziewczęcym seksapilem Magdę ten zespół w palących promieniach śląskiego słońca, things will never be the same again (jak śpiewała Mel C).

Wacław Zimpel – Lines

Minimal postrokowo-klarnetowy.

OK, ale nie wszyscy się jarają, Piotrek Lewandowski zwalcza nowe wcielenie Wacława niczym Jarek prezesa Rzeplińskiego…

Wywiad z Wackiem (DT)

Zamilska – Undone

Zero minimalu, 100% muzycznego dżihadu. Pisałem już o tej płycie w zeszłym roku.

Wywiad z Natą (Onet)
Wywiad z Natą (Obcasy)