2019 w polskich płytach – większa połowa (A)



Product placement

Na „Zbędniku” można sobie poczytać podsumowanie pierwszego półrocza 2019 odnośnie książek, filmów i seriali. W odróżnieniu od redaktorek „Newsweeka” i „Polityki”, (na razie) nie policzyłem wszystkich kutasów, które się pojawiają w „Euforii”, because I’m busy with sth. much more interesting

😉

Product placement



Pierwsze półrocze tego roku było bardzo udane dla polskiej muzy. Po wakacjach pewnie będzie gorzej, ale so far 2019 dostarcza…

Pierwsze pięć pozycji w kolejności miejsca na podium, pozostałe pozycje automagicznie.


Coals – Klan

Niekwestionowani winrarzy pierwszego półrocza.

#traperzyznadzbiornikadzieckowice #rapgliwitze #kaliber45 #shytrap #silesiandarkwave

O ile debiut Kolsów mi (przynajmniej początkowo) średnio podszedł (where’s my islandic folk?), to Klan wszedł mi od razu. Gigantyczny skok jakościowy zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i teksty. I najciekawszy obecnie bend w kraju. Czy „młody” to nie wiem.

Z ciekawością, aczkolwiek także obawą czekałem, jaką kulturę stworzą młodzi rodacy wychowani na Disco Polo Live, Robercie Makłowiczu, rządach Tuska i śmierci JP2. I chyba się doczekałem. Melanż wszystkiego ze wszystkim: elektronika, pop, trap, psychorap, ejtisy, trip-hop, disko, coldwave i co tam jeszcze. Generalnie duet folkowy (którym Coalsi chyba nigdy nie byli), przekształcił się w skład hip(trip?)-hopowy DJ Lookie + MC Kacha + Mr Bobkovsky. Bardzo ciekawe, co będzie dalej (duża płyta ma być na jesieni).

W 2017 narzekałem, że w polskiej muzie występuje ucieczka od tekstu, a tu w ostatnim okresie ujawniła się grupa bardzo ciekawych tekściarzy. I Kacha się do niej zdecydowanie zalicza. Czy to jeszcze „teksty do muzyki”, czy już poezja? Czy jeszcze rapy, czy już hiphopy?

#toniekarwaj #gumisiewwitrynachsklepowych #ukolyszdonyny #planetynamarketach

W wywiadach za to na ogół bryluje Łuki…

Vicuś 2016

Red.: Plany na przyszłość?
Łuki: Dopalacze, tona alkoholu i twarde jak skała narkotyki. Za 10 lat widzę się w więzieniu. Będę grał Folsom Prison Blues wraz z moim świeżym cover-bandem.

Tidal 2017

Red.: Czy moglibyście skrytykować swoją muzykę z perspektywy kogoś, kto jej nie cierpi?
Łuki: Pedalska muzyka z wydzieraniem japy, robiona przez jakiegoś cwela, który myśli, że wystarczy sobie kupić komputer, załatwić wokalistkę i jest się w stanie podbić międzynarodową scenę muzyczną.

Onet 2017

Red. pyta o tzw. „guilty pleasures”.
Łuki: Ja się nie wstydzę moich, mogących się zdawać dziwnymi, fascynacji. Oczywiście, jest to kwestia charakteru i otoczenia, w którym żyjemy. „Guilty pleasures” wynikają z powszechnie wyznaczonego „dobrego smaku”. „Fajna i dobra” muzyka, „żałosny” film. Co to znaczy? Sztuka, kultura jest tak szeroka, bo każdy tworzy i znajduje coś dla siebie. Ukrywanie swoich fascynacji i wstyd wynikają jedynie z cwaniackich postaw stróżów „dobrego smaku”. Bardzo lubię Miley Cyrus, „Przez twe oczy zielone” [piosenka zespołu Akcent – przyp red.], a piosenka na 95-lecie Lecha Poznań jest przekozacka.
Kacha: Zgadzam się z Łukim.

Zaraz zaraz… Jak to wieszcz pisał?

Żyliśmy jak zwierzęta. W stadzie. Niektórzy wyglądali jak ostatni kretyni. Nikomu to nie przeszkadzało. Niektórzy byli głupsi niż drewniane pięć złotych. Nikt im złego słowa nie powiedział. Podejrzewam, że już nigdy tak nie będzie. […] Słuchało się Floydów, o Sex Pistols nikt jeszcze wtedy nie słyszał. Grali dla siebie, nie dla nas. Jakby się zjawili na Piwnej, pewnie byśmy ich pogonili. Te agrafki, podarte koszulki i dżinsy. […] Niektórzy słuchali Slade’ów, lecz się nie przyznawali. Ja też słuchałem, ale udawałem, że tylko Floydzi, Hendrix i Joplinka.

Estarda i Studio 2019

No a wizerunkowo to też czołówka krajowa światowa:

W odróżnieniu od innych recenzentów (a za dużo recenzji tej EPki to chyba nie było), wszystkie cztery kawałki podobają mi się praktycznie tak samo. Jeśli bym jednak miał wskazać faworyta, to byłby to „Blue”. Jak ktoś nie kuma, o co chodzi z hajpem na Szaftera, to niech se puści początek tego utforu. Pamiętam, że zawsze jak na Offie czy Openerze widziałem i słyszałem jakichś „gigantów polskiego HH” nawołujących publikę do „zrobienia hałasu” or sth, to se myślałem: „Kurwa, co za upadek zasłużonego gatunku. A wystarczyłoby plunąć na tę mainstreamową, ukształtowaną chyba jeszcze w czasach Molesty czy pierwszego Fisza skorupę i zstąpić do głębi”. And some kids did.

Bo porównanie przedstawiciela tzw. starej szkoły, opiewanego przez mainstreamowych dziennikarzy:

Z przedstawicielem tzw. newfagów:

Wypada chyba jednoznacznie… :/

No chyba że Łona to tru HH, a Szafter to pop?

A to, że młodzi traperzy pewnie zaraz się wygrubaszą, to inna sprawa…

Za to Kolsom to chyba nie grozi, patrząc na liczbę wyświetleń na YT ich klipów (góra setki tysięcy) i klipów Schaftera (miliony) czy Żabsona (dziesiątki milionów).

Na koniec skrócony, medialny socialnie review:

Szarpał by jak kibice Górnika szalikówę Piasta.

p.s.

W kwestii fejkowości / nie „kultury młodych” wypowiadali się ciekawie red. Chaciński oraz red. Klimczak. Osobiście uważam, że tu chyba jakieś „pęknięcie pokoleniowe” występuje. To, co dla staruchów jest wadą wykonawców typu Billie Eilish czy Greta Van Fleet (celowo wykreowany produkt), dla (większości?) młodych jest chyba zaletą. Klika się? Klika się…


Alameda 5 – Eurodrome

Miała być rewelacja co najmniej półrocza. I w sumie jest. Aczkolwiek…

Długo oczekiwana druga płyta Alamedy Pięć. Powiedzmy mniej elektro a więcej kraut i trans, plus obcojęzyczne wokalizy o Europie i inne takie.

Generalnie jest super, jednak po EPce CDTE spodziewałem się, że będzie jeszcze bardziej przebojowo („CDTE”, „Birds”). A na dużej płycie z „hitów” to dochodzi chyba jeszcze tylko „Road to the Bottom”, natomiast reszta kawałków to tzw. ostra transowa jazda. A ja ich już widziałem w soundtracku hitowego serialu HBO. Albo na Eurowizji… 😦

Linkuję do kempa zepsołu, bo płyta jest tam po 8 euro, a nie 10 jak na kempie Instant Classica. Polityka cenowa (nie tylko) tego wydawcy zaczyna mnie wkurwiać, patrz recka Nowego Rzymu poniżej.

 

Twatter-friendly review:

Doznawał by jak redaktorzy Porcysa przy „Kid A” Radiohead.


Misia Furtak – Co przyjdzie?

Jak wspominałem w podsumowaniu 2018, poprzedni materiał Miśki, a konkretnie Ffrancisa, z pewnym opóźnieniem, ale jednak do mnie dotarł. One of the best towar of 2018. Quality trip-pop z bardzo dobrymi tekstami.

Na tzw. solówę Miśki oczekiwałem takwięc z zainteresowaniem, mityngowanym jednakże kwestią, czy przy braku HattiegoVattiego tzw. strona muzyczna nie ucierpi. I czy zamiast tzw. IDM-u nie pojawi się tzw. polski pop. Na szczęście nic z tych rzeczy. Pojawił się tzw. minimal (żarcik).

Anyway. Bardzo dobra, skromna i prosta, ale żetakpowiem dojrzała płyta. Muzyka różna, od ascetycznych „Nie zaczynaj” i „Będzie gorzej” przez „elektroniczne” utwory po angielsku, po niemal „hipohopowy” „Skończy się”. Kolaboranci również sporo wnoszą, zwłaszcza ob. Raniszewska.

Teksty zawsze bardzo dobre. Miśka to IMO obecnie one of the best polisz lyrics writers. Bo niektóre konstrukcje słowne mocno nieoczywiste. Niby na pierwszy słuch „dziecinne”, ale ostatecznie okazują się całkiem „dorosłe”. Wujek Miron by się (może) uśmiechnął ze swojej leżanki.

Hajlajty: „Nie zaczynaj” czyli diss na facetów z problemami z erekcją (żarcik), „Bez czterech rąk” czyli nie tylko o Polakach, „Będzie gorzej”, czyli dla jednych o Polsce / Europie / świecie, a dla innych o śmierci, „Skończy się” czyli (let’s face it) znowu o życiu i śmierci. Kawałki z tekstami po angielsku jarają mnie mniej, co nie znaczy, że są złe.

Lowlight: Trochę za krótko. Parafrazując Schaftera „Moja ho mówi: dłużej”. 😉
Oraz teledysk do „Pamięci”, który mnie nie zachwycił.

Reżyserka wrote, że:

Pamięć to utrzymana w śmieszno-strasznym duchu satyra na motyw powrotu do domu rodzinnego. Jesteśmy z nim przecież związani przez cale życie, powinien stanowić dla nas ostoję, być miejscem, w którym czujemy się bezpieczni, potrzebni i kochani. Co jednak dzieje się wtedy, kiedy powrót do domu rodzinnego kojarzy się z niczym innym jak opresją?

Wszystko fajnie, tylko że dla mnie ten tekst jest bardziej o jakiejś ostrej traumie, a nie typowych polskich klimatach typu „okropna rodzinka”. Pewnie się czepiam, ale „łagodny” wokal Miśki w tym kawałku jest IMO mylący w relacji do tekstu, i ja bym tu raczej zatrudnił ludzi, którzy robią teledyski dla Hewry albo Schaftera (himself?). Albo miss Buchwald, jeśli musi być bez syberyjskich tygrysów tudzież GTA:

Zresztą podobne jak w klipie do „Pamięci” klimaty robiono już wcześniej lepiej (i bardziej „drapieżnie”):

No dobra, dość overanalizy, bo mi miernik autyzmu piszczy…

Na koniec seksistowsko zauważę, że jeśli chodzi o tzw. stylówę to Miśka też się ustatkowała:

Bo na etapie „kariery w popie” bywało różnie…

😉

Oczywiście tzw. kontrowersyjna stylówa może się przytrafić każdemu…

Bonus inklinujący: kultowy wywiad z Artystką by Make Life Harder.

Polecam też wywiad z M. z pierwszego tegorocznego numeru Gazety Magnetofonowej. Dużo o nagrywaniu tej płyty (home recording rulez) oraz o związkach między „Co przyjdzie?” a zeszłorocznym Ffrancisem.

Płyta do nabycia na CD na przykład na Serpencie, ale dostępna jest też via:

  Цифровий розподіл 

More reader-friendly review:

Przeczesywał by jak oddział KBW łemkowską wioskę.


Hiob Dylan – Muzyka krajowa

Debiut półrocza. Chociaż ciężko mówić o debiucie, skoro część tych kawałków jest sprzed kilku lat. Ale niestety (?) Hiob writes new songs like old people fuck

Największe pozytywne zaskoczenie ostatnio jeśli chodzi o tzw. starą szkołę, czyli blues-rock-punk. Nieślubny wnuk Dylana, Patyczaka, Kaczmarskiego i Dudzińskiego. No i bandżola okazała się idealnym instrumentem do takich piosenek. Obok Kachy, Schaftera i Miśki (see above) czołówka „młodego” (?) polskiego tekściarstwa. Przykładowo, jak zacząłem tego słuchać, to „Bar pod Radomiem” najmniej mi się podobał, bo „nie tak śmieszne, jak inne kawałki”. A to przecież najpiękniejszy i najdojrzalszy utwór z całego zestawu. Podobnie miałem z „Wilkiem i zającem”, zanim skumałem, o czym tak naprawdę (?) jest tekst…

No ale w sumie co utwór to inna konwencja. A w każdym takie punche, że Świetlicki czy Hoffmann w najlepszych czasach by się nie powstydzili.

A że Hiob to nie tylko MC i DJ, ale też uznany VJ, całość materiału do obejrzenia na YT:


Highway S7 proszę Państwa…


Okazuje się, że aby przedstawić psychikę całkiem licznego grona Polaków niekoniecznie trzeba robić badania socjologiczne…

Kręcił się jakiś koło ciebie
Mówiłaś narzeczony, żartujesz sobie ze mnie
Wziąłem taki kamień, co nim podpierałem bramę
Wybiłem mu z głowy zaczepiać moją damę

Płakałaś, pytałaś dlaczego
Jak to dlaczego, miłość wymaga tego
Zapytasz zajebałeś, odpowiem zajebałem
Zajebał bym każdego, kto dotknie mojej małej


Poleca się (nie tylko polskim) mężczyznom.


Hymn Zielonej Wyspy?

Etatu już nie ma, a z pengą masakra
powiedział przy wódce Zdzisław do Tadka
za granicę nam trzeba, do fabryki łososia
pożyć jak ludzie – dogasił papierosa

Tadek ściszył telewizor – „Nico” z Segalem
od dawna marzył by wyjebać jak najdalej
decyzja zapadła, jak klamka w Morawicy
Tadeusz i Zdzisław nowi polscy robotnicy

Że nie wspomnę o kwestii, że „trawa zieleńsza jest we worku ze skunem”.


A ten kawałek to jest kurwa po prostu w 100% o mnie i moich Białasach! 😦


I co że ma metr pięćdziesiąt
skoro umie się wysłowić
a laski lecą na takich
jak Robert Makłowicz

Przynajmniej w Krakowie

No ba… 😉


„Nostalgia 100%”, jak to piszą młodzi.


Anyway, niszowość akurat tego artysty nie świadczy najlepiej o tzw. scenie niezależnej…

 

Short review:

Pogował by jak na Siekierze w Jarocinie ’84.


New Rome – New Rome

Nowy Nowy Rzym. Tomek Bednarczyk, czyli specjalista od ambientu, postanowił zacząć „robić w popie” (czy innym darkłejwie), zaprosił na nową płytę grono gości, w tym zdolne wokalistki M. Furtak oraz H. Raniszewską (Baascha też)… I redaktor Chaciński nie był zachwycony. Wolałby więcej ambientu. Natomiast moi wierni czytelnicy wiedzą, że ja przy wyborze między „więcej ambientu” a „mniej ambientu” zawsze wybiorę „zróbcie kurwa trip-hop”. No więc płyta bardzo mi się podoba. Mroczna elektronika / IDM / darkłejw / dark ambient / ja się tam nie znam na etykietkach.

Hajlajty: Miśka i Hanka, ale całość jest bardzo równa.

Lowlajty: Na kampie artysty siedem euro za cyfrówkie:

 

.

Czyli tak powiedzmy 30 pln + kurwa VAT. A CeDe u Instant Klasików kosztuje 25 pln. VAT kurwa wliczony. Nasuwa się pytanie „Co jest, kurwa?”. Ja chcę być eko i jednocześnie wspierać polskich twórców, ale najtaniej i najbardziej eko wychodzi kurde torrent / soulsik. Albo kupić CD, zripować do flaków i puścić płytę na Allegro.

Rozumiem, że na BC wystepują „ceny światowe”, ale kurwa bez przesady… 😦

Even shorter review:

Odjeżdżał by jak przy Mezzanine w ’98.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s