Suplement do podsumowania


Lado A, czyli co mi się podobało w zeszłym roku

1) Instant Classic, czyli powrót stolicy do Krakowa

Arek i Maciek zgromadzili w swojej nomen omen stajni naważniejsze obecnie zespoły. TAKI wall robi kurwa wrażenie. Fakt, że sporo minimalu, 😦 ale to nie wina wydawcy, że nie wszyscy chcą grać jak Kaseciarz albo Fertile Hump…

A że nie było by to wszystko możliwe bez dużej dozy szczęscia / przypadku (oraz ostrego zapierdolu), to można sobie przeczytać tutaj:

ic01
ic01
ic01

Wniosek z lektury jest chociażby taki, że jak zespół z jakiegoś tam totalnego terra incognita chce na siebie zwrócić uwagę białych ludzi, to jednak powinien próbować opakować płytę np. w odchody wilka bieszczadzkiego or sth. Nice.

W każdym razie salutacje i życzenia, żeby się nie skończyło jak z Music Cornerem 20 lat temu. Tylko tak:

One Label to rule them all, One Label to find them,
One Label to bring them all and in the darkness bind them
In the Land of Galizien where the Benzopyrene lie.

😉

2) Niektóre rzeczy, które innym (np. Bartkowi Nowickiemu) się nie podobały.

Przykładowo to, że polscy muzycy zajmują się głównie robieniem muzyki, a nie walką z Babilonem, jak w latach 80-tych.

Jak również to, że wychodzi tak dużo materiałów, nieraz dyskusyjnej jakości. Wolę to od sytuacji, gdy młody szczyl na gitarę odkładał 20 lat, a najbliższy sensowny sklep z instrumentami muzycznymi był w Berlinie Zachodnim.

Oczywiście, jeśli suweren tak sobie zażyczy, to wszystko to znowu przed nami, ale na razie dajmy sobie luz.


3) Uzdolniona skrzypaczka takiego jednego krakowskiego zespołu

Ale o tym nie będę pisał, bo to nie jest plotkarski blog… 😳


Lado B, czyli co mi się nie podobało w zeszłym roku

1) Minimalez uber alles

Doceniam i chylę czoła przed urokami minimalu, ale co za dużo, to kurwa niezdrowo.

Pisały już o tym takie tuzy polskieg blogginu dziennikarstwa jak Bartek Chaciński, Bartek Nowicki czy Artur Szarecki.

Chociaż co do tego ostatniego…

Całość rozpoczyna się od prawie dziewięciominutowego „Salta”, zdradzającego silne krautrockowe naleciałości. Motoryczny groove podlegający stopniowej progresji tworzy hipnotyczną, wielowarstwową pulsację, jak gdyby transowość Neu! spotkała się z brzmieniowymi eksperymentami Tortoise.

Nosz…

Praca w słowie to jednak nielekki kawałek chleba…

Od siebie dodam jedynie, że siłą sensowniejszych (rootsowych?) „gatunków” muzyki, od ludowej, przez blusa, roka czy inne disko, była transmisja energii ze sceny do publicznosci i z powrotem, z czym wykoncypowana muzyka niezalowa ma czasem problem…

Jako przykład osoby, która raczej nie ma tego problemu, mała angielska lady w różowym kostiumie, z ustami większymi niż Julia Roberts:



Słabo widać, w miarę słychać, ale każdy, kto był na dobrym koncercie, będzie wiedział, czemu to jest w pytę.
BTW tam chyba grubszy brat Zbiga Wodeckiego gra na klawiszach, jak boga kocham…

2) Ucieczka od tekstu

Kto tylko może, smęci instrumentalnie. No bo żeby sensowny tekst napisać, to trzeba panie umieć – o czem mówił m. in. Michał Biela. A potem to jeszcze jakoś zaśpiewać…
Wyjątki (wzmiankowany, Candi, Fiszu, Lor, Mordy, Nosowska) tylko potwierdzają regułę. A wciąż niezagrożony Seszel tylko podkręca swój czarny wąs karateki… Że o Marcinie Sienickim nie wspomnę…

Generalnie I blame hip-hop oraz to, że wszyscy się wychowaliśmy na Korze i Kaziku. 😦
Jak zawsze, nieoceniony Dwutygodnik delivers i tutaj.

3) Sflaczenie Lado.abc

Zrobili koncert jubileuszowy:

A w 2016 wydali… 5 płyt?

Ziołkoidy, Zemlery, Rychlickie i Biele oraz Rogińskie ewakuowały się do Instant Classica, Bółtów czy innych mejdżersów, i… tyle.
Nie wiem, czy artyści wolą być wydawani, zamiast DIY, czy przeważyło lepsze tzw. przełożenie międzynarodowe nowych wydawców. Faktem jest, że zasłużony warszawski wydawca nieco ostatnio sflaczał.

Również rozbudowa elementu ludyczno-śmiechowego, czyli Miczów, Kwadratowych czy innych WORów:

Chyba nie zawsze im służy artystycznie. 😦

Z drugiej strony koncert 67,5 Minutes Project był IMO najlepszym koncertem ostatniego Offa…

More Cowbell:

Ale płyty recenzowane w Piczforku i Tygodniku Powszechnym wychodzą jednak raczej gdzie indziej…

4) Rozpad Wołoki

Nie wiem o co poszło, mam nadzieję że o pieniądze, a nie jakieś żenujące kwestie typu różnice artystyczne, albo że ktoś przestał z kimś sypiać. Faktem jest, że jedna z ostatnich nadziei białych już nie gra. Wielka szkoda, bo fajne granie to jedno, ale fajne energetyczne granie w zespole to coś innego, znacznie rzadziej w przyrodzie występującego.

Obu nowych materiałów Raphaela nie ma w podsumowaniu z prozaicznego powodu: nie można ich odsłuchać za free w necie. A etap kupowania płyt w ciemno zakończyłem przy „Spalaj się” Kazika. 😦 Zresztą nakład Żywizny już się wyczerpał, a Bółt doesn’t seem to give a fuck. disregard that, I suck cocks.



Nie ukrywam, że powyższe materiały na razie poruszają mnie niczym polaków demokracja liberalna. :/

Wywiad z Raphaelem Rogińskim o Żywiźnie i Nieśmiałym Albatrosie (DT)

5) Fakt, że najlepszy krakowski band (no, powiedzmy po Inkwizycji, Hańbie i Pod Budą) ciągle nie nagrał płyty

Wywiad z Julką, Pauliną, Jagodą i Julką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: