Polskie gówno

polskiegowno

Wreszcie się zmobilizowałem i obejrzałem legendarne jeszcze przed powstaniem dzieło Jankowskiego i Tymańskiego. Spodziewałem się lekkiej żeny (amatorszczyzna) a dostałem bodaj najlepszy film o współczesnej (post-89) Polsce. Osobiście podejście do polskiego kina mam generalnie niczym inż. Mamoń. Ostatnie dwa polskie filmy, które widziałem, to Dług Krauzego (1999) i Wesele Smarzowskiego (2004). Idę wyłączyłem po jakiejś 1/2 godzinie…

No a tu zaskoczenie. Aktorsko jest oczywiście różnie, ale cały film ma ręce i nogi, reżysersko, montażowo, itp. jest całkiem oka. Ale to nie dlatego warto ten film obejrzeć. Rządzi scenariusz a przede wszystkim kilka (naście?) zajebiście napisanych scen. W recenzjach dominują opinie, że jest to „satyra na polską scenę muzyczną” or sth. Toż to totalne nieporozumienie! To jest obraz życia w Polsce z punktu widzenia normalnego faceta, który chciałby przeżyć życie w miarę możliwości bez totalnego dania dupy i zrobienia z siebie debila. Co jednak okazuje się praktycznie niemożliwe.

Hajlajtem filmu jest Filip Gałążka w roli perkusisty-alkoholika. Toż każdy z nas zna takiego gościa a i może jest nim w jakimś stopniu. Super praktycznie każda scena z jego udziałem.

Bałem się jak wypadnie Brylu jako Stan Gudeyko, tj. jak zostanie wykorzystany w filmie, zwłaszcza że w recenzjach było że Stan to jedyny niezłomny, ostoja, itp. Chyba recenzenci inny film oglądali, bo przecie Stan różni się od reszty tylko tym, że dał dupy już dawno, więc może młodszym jedynie udzielać specjalistycznych rad, jak przez to przejść. No i pokazać, jakie są koszty bycia niezłomnym. Mega obie sceny „taneczne” Roberta, super końcówka w typowych absurdalnych klimatach Roba-Pigmana (stan psychodeliczny wprowadzony za pomocą Gandzi).

„Nie ma, nie ma…

Odwrotu.”

Polski Tom Waits nie tylko muzycznie, ale i filmowo. 🙂

Tymon też się nie piedestałuje, scena z Gigą i jej reperkusje nie są przecież w ogóle śmieszne. To jest zajebiście smutne i szczere. Plus za lekkie wycofanie się – Jerzy jest w sumie jednym z 3-4 bohaterów filmu, a nie jego centralną postacią. Tym filmem Tymon odkupił grzechy Polovirusa, itp. Okazuje się, że te biesiadne klimaty, których ironii totalnie nie skumała publika (let’s fejs yt) mogą zostać wykorzystane do zgwałcenia tejże publiki raz jeszcze. Tymon zamiast tłuc Polovirusa na wszelkich Juwenaliach i zostać neo-Muńkiem, atakuje od innej strony i z sukcesem.

Marcin Gałązka ma niby małą rolę, ale fajnie wypada jako tzw. głos normalności.

Halama zagrał rolę życia, nie tylko dzięki totalnemu obnażeniu się fizycznemu, ale przede wszystkim pokazaniu, że nawet statystyczny wąsaty burak nie ma wcale w Polsce tak fajnie i też musi przyjąć porcję gówna na klatę.

Świetne małe role typu Możdżer – lokaj czy diaboliczny Peszek.

Parodia Idola w końcówce filmu przejdzie jak to się mówi do historii polskiego kina.

Dawno się tak nie uśmiałem, a film w sumie nie jest wcale komedią, tylko ponurym memento odnośnie tego, jaki jest efekt totalnego odpuszczenia kultury nie tylko przez państwo, ale przede wszystkim zwykłych Polaków w ostatnich 25 (?) latach. Czy możliwe jest istnienie narodu bez kultury? Obawiam się, że się przekonamy…

p.s.

Re-uploadowałem skopany rip Rebelii (flac). Dzięki fR.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: