Armia [1991-2007] – Legenda [LP]

arm2

Płyta – legenda. Analogowa reedycja z 2007 r. (W moich oczach). Ostatnia mega polska płyta lat 80-tych albo pierwsza 90-tych – jak kto woli. Ciekawe, że jest to jakoś w 100% polskie (słowiańskie?) – ludzie ze Zachodu w ogóle tego nie kumają. „Co to kurwa jest, jaki post-punk? Pojebało was? Post-punk to PiL czy New Order a nie taki jakiś wschodnioeuropejski trasz-folk.” W sumie tradycyjnie: to nie jest do niczego naszego podobne, czyli chujowe. A przecież to jest po prostu soundtrack do baśni, tylko czadowo zagrany. Or sth. W sumie, jak do kogoś nie przemawiają takie np. „Trzy bajki”, to niech spierdala.

Fragmenty, dotyczące odejścia Bryla z Armii, są jednymi z ciekawszych w autobiografii Roberta. Budzy (ale i Maleo) nie wypadają tam najlepiej / najdojrzalej. Z drugiej strony obaj przeszli przez początek nowego wieku bez większych strat (a nawet zyskując, np. wagowo), a Rob ledwo się wyrobił na tzw. życiowym zakręcie. Z trzeciej strony, taka postawa, jaką prezentuje Robert (ciągłego odlewania się na własny pomnik, który mu inni chcą postawić) jest mi bliższa niż postawa np. Budzego, który dorobił się (chcąc czy nie chcąc) grona fanów-fanatyków. Tyle, że postawa Roba może skutkować życiem poniżej minimum socjalnego (co mu Kazo wykrakał parę lat temu – Rob i Tymon się oburzali, a w 2014 jednak wyszło na Kazikowe). Z czwartej strony i tak wszystko chuj – obecnie, jak nie skaczesz do wody po uprzednim poddaniu się zabiegowi labioplastyki, to w tzw. kulturze nie istniejesz. A jakaś tam muzyka czy książki – kto by miał na to czas. Lepiej go przeznaczyć na zarabianie i wydawanie kasy. Czyli jednak rację mieli starożytni Sumeryjczycy, narzekając na tę jebaną młodzież…

Parę lat temu to jeszcze byłem młody i naiwny i kupowałem nowe płyty / reedycje starych płyt na winylach. Dopiero, jak się naciąłem parę razy (źle wytłoczone – na ogół za wolno – płyty) to mi zapał trochę przeszedł. Wyjebać 40-80 zł na coś, co i tak mam na CD a potem się użerać ze sklepem / wydawcą że „tak ma być” albo „całe wydanie jest takie”. Po co to komu?
Ale to wydanie jest na ucho oka. Choć brzmi inaczej niż CD. Nie mam pojęcia i nie mogę w necie znaleźć, czy to jest wydane na podstawie oryginalnej matki z pierwszego tłoczenia (1991, Wifon), czy na podstawie któregoś wydania CD czy jeszcze jakoś inaczej. W końcu ta płyta ma x wersji – prawie każde wydanie było od nowa miksowane.
Info dla osób z pierdolcem kolekcjonerskim: to jest płyta z pierwszej transzy (471 numerowanych egzemplarzy). Numer na kopercie usunąłem w fotoszopie, żeby utrudnić Policji prowadzenie działań operacyjnych. 🙂


Dwa pliki flac + playlista w .cue + zdjęcia koperty:

https://mega.nz/#!jxwFHRKS!otR9tfClzTy1PB89YytdeWBHRvQPo7VhgwcPOukSxnU

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: